środa, 4 lutego 2015

Moje odmiany Rudolfa Geschwinda

Po szale na punkcie mrozoodpornych odmian R. Geschwinda, przyszedł czas na realną  ocenę i tak jak pisałam wcześniej, wciąż jestem zachwycona obfitością kwitnienia, mrozoodpornością, wielkością krzewów i przy regularnym cięciu plamy  czarnej plamistości na liściach nie są problemem.  Na co  wcześniej zwracałam uwagę i co było dla mnie wadą
 Przy tylu zaletach  zaś jednorazowe kwitnienie nie stanowi  dużej wady , bo wśród najczęściej dużych krzaczorów można znaleźć mniejsze formy do małego ogródka. Bo to najczęściej właściciele małych powierzchni , boją się dużych raz kwitnących róż , tłumacząc , że szkoda im miejsca na taki niedoskonały okaz....
Mam w kolekcji 42 odmiany tego genialnego hodowcy i śmiało polecam je do dużych i małych ogrodów ale nie ukrywam , że te mniejsze odmiany są też i delikatniejsze a więc wymagające kopczyka-  np .'Gruss an Teplitz', 'Astra', 'Marie Dermar', 'Grafin Esterhazy'.
 Jeśli chodzi o urodę kwiatów, możliwe, że powtórzę się, jeśli napiszę , że 'Aurelia Liffa' ma najpiękniejszy kwiat, ale mogę to powtarzać w nieskończoność tak jak i zachwycam się nim nieskończenie .
W moim przekonaniu najsłabszą jego odmianą jest 'Asta von Parpart', wciąż chorująca i gubiąca liście, maława i cherlawa. Nie wiem jak w innych ogrodach  sprawuje się ta odmiana ale u mnie nie jest ideałem,szkoda byłoby ja wyrzucać bo budowę kwiatu ma bardzo ładną bo rozetową,
 Dość  pisania, pora na  zdjęcia ( dziś nie pokażę wszystkich  ale codziennie będę dorzucać nowe)

































































Kolejne zdjęcia jutro...

2 komentarze:

  1. Moja Aurelia lifa skończyła na ognisku, nie tylko że na liściach grasuje czarna plamistość to jeszcze kwiaty większością były zniszczone przez deszcz. Akurat pięknie pachnie, ale podobnie pachnących mam więcej. To że kwitła tylko raz mi nie przeszkadzało. Zobaczę jak się u mnie zadomowi Theano.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napewno przy Theano nie bedzie problemu z deszczem, choć muszę przyznać , że na mojej 'Aurelli Liffa' nie zauważałam tego problemu, ładnie rozkwitała i ładnie kończyła. U mnie takim klasycznym przykładem na niszczenie kwiatu przez deszcz jest 'Perle von Weissenstein', przy długotrwałych opadach kapuściane kwiaty tej odmiany zamieniały się w mumie... a jako że raz kwitnie jako galijka, nie zawsze udawało mi się nacieszyć jej pięknością, ale rok powstania tej odmiany czyli 1773 skutecznie powstrzymuje mnie przed jej pozbyciem się, toż to najstarsza niemiecka odmiana.....

      Usuń

A według mnie...