A czym je okrywam? to też ważne i istotne pytanie. Ja używam gałęzi iglastych, ten sposób jak każdy inny ma wady i zalety. Do zalet (przynajmniej w moim przypadku) zaliczam łatwość pozyskiwania, bo z własnych drzew, ze względu na opadanie igiełek róże przetrzymywane pod takimi chochołami nie zagrzeją się, łatwość pozbycia się stroiszu , bo można dać na kompost albo powoli spalić w ognisku albo po pocięciu bezpośrednio na rabaty kwaśnolubnych roślin.Wadą jest czasochłonność tej pracy zwłaszcza, jeśli robi to jedna osoba, wtedy przydałaby się jeszcze jedna ręka ,aby trzymać sznurek.
Drugim sposobem , dawniej powszechnie stosowanym w ogrodnictwie, jest używanie mat słomianych, to jest super rozwiązanie jeśli chodzi o korzyść dla rośliny, dość mało czasochłonne nawet dla jednej osoby ale ma 2 poważne wady- koszt zakupy dla wielu róż , za wcześnie nie można stosować ze względu na myszy , które znajdą tam świetne, zimowe lokum i spiżarnię, stosować jak ustalą się zimowe temperatury, tzn będzie pewne, że nie będzie już dużych plusów, nie można przetrzymywać , w takim ciepłym kubraku róże mogą się zagrzać , trzeba na dzień matę uchylać i na noc ponownie zasłaniać . I najpoważniejsza wada, jak ktoś chce stosować je wielokrotnie przez parę lat, przed schowaniem trzeba dobrze wysuszyć-problem gdzie? I bardzo śmiecą przy zakładaniu i zdejmowaniu. A kupować co roku nowe to znów koszt duży....
Donaunymphe ( Lilac Bells) przepiękna zaliczana do tzw niebieskich odmian róż, nowa zdobywająca nagrody odmiana Jurgena Weihraucha, ma zdecydowany plus w stosunku do swoich niebieskich poprzedniczek- powtarza kwitnienie. Młode kwiaty są bardziej różowe , zaś te przekwitające nabierają liliowych tonów.
Kolejny maluch ale jaki obiecujący, widziałam go na żywo w rozarium u Karin Schade , zapragnęłam i zamówilam i mam ale jeszcze rok trzeba poczekać ,aby coś więcej móc rzec..
Hodowli Jackson T. Dawsona z 1899 roku .
Z opisów o pochodzeniu R. wichuraiana x General Jacqueminot słynna remontantka z 1853 roku
Kolejny młodziak ale tak piekny , że brak słów ... Pochodzenie siewka R. setigera x Willowmere( TH, pernetiana z 1913 roku, niezwykły mariaż-żywotna, dzika setigera z pernetianą.
Takiej niezwykłej krzyżówki dokonał Amerykanin Michael Henry Horvath w roku 1934 a znana amerykańska firma Perkins& Jackson.Co wprowadziła na rynek.
Ghislaine de Feligonde, tyle już o niej pisałam , wystarczy popatrzeć jaka piękna , mocno rozrośnięta, zapach i ta gra kolorów....Do tego powtarza kwitnienie...
Hodowli Eugene Turbata z 1916 roku
U mnie na razie maluch hodowli niemieckiego zakonnika Bruder Alfonsa, nic nie powiem wiecej
Lykkefund -piękny ,ogromny, ponad dziesięcioletni Lykkefund, co tu pisać?, wystarczy spojrzeć- obłędny zapach ,roje różnych pszczół, bzygowawtych i trzmieli- nie mówiąc o tych których nie znam...
W grupie ramblerów jest mnóstwo o białych kwiatach, wydawałoby się podobnych do siebie ale to nieprawda, są zupełnie inne i te różnice można najłatwiej zobaczyć w takiej kompozycji.
Sir Cedric Morris- w opisach o jego pochoddzeniu R.glauca x siewka a dla mnie kwiaty i liście są bardzo podobne do R.brunoni czy do La Mortola pochodzącej od R.brunoni. Kwiaty duże z precikami jak rzęski rozwijające się z wąskich smukłych pąków a liście bardzo charakterystyczne wąskie długie z lekko sinawym nalotem to jedyna cecha którą by można przypisywac do domniemanej matki R.glauca. Wiechy kwiatostanowe ogromne i luźne u Cedrica podobne choć zecydowanie mniejsze. Cedrikowe kwiaty pachną goździkami przyprawowymi.
Na zdjęciu tego nie widać ale ten dopiero paroletni młodziak ma ponad 4 m .
Tej zimy wszystkie przezimowały wspaniale, a większość pędów była nieosłonięta, jest to dobry znak, że może za parę lat będą tak jak Lykki zimować bez żadnego kopca czy chochoła...oby!!!
Hodowca czy znalazca Cir Cedric Morris, a odmiana wprowadzona na rynek przez szkółkę Petera Bealesa w 1979 roku.
Wyhodowana, a może wyselekcjonowana przez nieznanego angielskiego hodowcę w Anglii w 1912 roku, wprowadzona na rynek przez znana angielska szkółkę Daisy Hill Nursery. U mnie jeszcze młodziak, za rok coś więcej będę mogła napisać....
Przepiękne róże - Lykkefund zachwycił mnie chyba najbardziej! O różach muszę się nauczyć właściwie wszystkiego :). Informacja o matach słomianych zdziwiła mnie - myślałam, że to takie idealne, niewymagające dodatkowych zabiegów okrycie dla roślin! Jak widać jednak - bez wysiłku nie ma efektów :)
OdpowiedzUsuń