Lavatera Barnsley przepiękna ,zdrewniała u podstawy. Nie wiem jak zimuje u nas ,ale mam ochotę ją posadzić u siebie
Wciąż to samo miejsce, naprawdę ciężko stąd odejść, dla mnie jest to idealne skrawek świata, a zieleń jest niewiarygodnie zielona, bujność zachwycająca, woda czysta ...
Pod tą ścieżką płynie strumyk , który przepływa i swoją wodą zasila oba stawy.
Persicaria campanulata, jeden z ciekawszych rdestów, mam nadzieje kupić w tym roku u Sarastro w Austrii
Są też prawdziwie naturalne miejsca z szuwarami , gdzie przyroda rządzi się swoimi prawami. siedząc na ławeczce można podpatrywać ptaki
Znów wróciłam do środkowej części ogrodu, tak ciężko stąd wyjść, wiem przecież , że tak szybko ponownie tu nie zawitam, przyjeżdżając nawet co roku na wyspy w odwiedziny do Córci.
Jakaś ciemnofioletowa obłędniasta szałwia .... Dzięki Neli teraz już wiem jak nazywa się to cudo, dla egzotycznej piękności egzotyczne imię Amistad pasuje jak najbardziej. Ale najważniejsze i najbardziej optymistyczne jest to , że wiem gdzie ją kupić....
Szałwia niesamowita! Nie mieli nasion na sprzedaż?
OdpowiedzUsuńOgród miły i piękny! Jestem ciekawa, kto tam pieli;-)
Pewnie, że nie mieli bo ja pierwsza bym kupiła !!!!
UsuńZ osób obsługujących ten ogród widziałam tylko jedną osobę.
Ta wspaniała szałwia to Amistar i jestem szczęśliwą jej posiadaczką.Jak na razie zimuje w formie bezlistnej w piwnicy...Odradza się z korzenia ,wiosną ,zobaczę ,czy i tym razem...Koleżanka umieściła ja w ogródku ...pięknie urosła,widać ,że jej to służy,bardziej niż w donicy...I zostawiła ją na zimę w tym samym miejscu,Bardzo jesteśmy ciekawe ,czy odbije ...
OdpowiedzUsuńMałe sprostowanie...nie Amistar... a Amistad :)
OdpowiedzUsuńDokładnie Amistad
Usuń