Na jesieni 2015 roku zamówiłam od Schulzego tylko jedną bylinową odmianę piwonii, była nią odmiana Picotee.
W tym roku zakwitła i mogłam podziwiać jej subtelną urodę. Biaława z leciutko zaróżowionym brzeżkiem.
W tym roku krzaczek był bardzo niski ok 35 cm, myślę, że to raczej wynik młodości, że z wiekiem rozwinie skrzydła i będzie dorastać do normalnej piwoniowej wysokości.
Jak zawsze bez jednego oprysku na szarą pleśń się nie obyło, w fazie pękających paków, robiąc oprysk w tej fazie rozwoju, ominęłam niebezpieczeństwo opryskania pszczół i innych pięknych a pożytecznych owadów.
Pogoda później pokazała, że jednak to była dobra decyzja, gdyż przy tak mokrym lecie te których nie prysnęłam, były czarne niemal w całości. A Nancy o którą walczę już któryś sezon, padłaby na pewno definitywnie.
prosze napoisac teraz artykuł o swoich piwoniach , tych innych. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń