Prawdziwą rewolucję robi mój M w ogrodzie, czyste szaleństwo na które bym się sama nigdy nie zdecydowała, zawsze szkoda mi każdej gałązki, lubię jak się przeplatają, lubię cień w ogrodzie bo łatwiej się pracuje niż na słonecznej patelni. Wiem , wiem oczywiście, że słońce jest bardzo potrzebne zwłaszcza dla roślin kwitnących a niewątpliwie róże do takich należą, wiem, że to będzie tylko dobrze, ale troszkę się boję, zwłaszcza o mojego pięknego ramblera Dentelle des Malines współczesnej hodowli L.Lensa z roku 1986 , która się pięknie wspięła na jedną z czereśni. Co prawda róża źle wybrała obiekt podpory, bo właśnie ta czereśnia silnie gumuje i w szparze chyba po mrozowej pojawił się już grzybowy pasożyt huba, na razie mała, ale to już raczej wyrok dla czereśni, szkoda bo akurat ta niezawodnie co roku owocuje. No ale zrobi się więcej światła, ale już muszę pokierować pędy Dentelle de Malines w stronę drugiej zdrowej czereśni.
Poniżej zdjęcia jej wysokości róży od dołu i od tyłu
Na zdjęciach widać bramkę- właściwe miejsce gdzie została posadzona i gdzie rośnie większa jej cześć, na zdjęciach bramka widziana jest od tyłu
Zaś te zdjęcia są robione z przodu z właściwej jej ekspozycji z roku 2014
No ale odeszłam od tematu postu
Poniżej tak wygląda rabata pod czerechą , ta mocno ogołocona to właśnie bezimienna czerecha i mam też w zanadrzu związaną z nią historyjkę. Usilnie starałam się wprowadzić na nią ramblera Goldfinch, który nie miał nic przeciwko temu, wytwarzając potężne pędy kierujące się ku czeresze, no cóż...ale teraz nie wiem jak to dalej będzie. Może będzie jeszcze o co zaczepić tylko teraz po prostu zwiążę, aby ramblerkowi ułatwić zadanie. Ale na brak światła na pewno nie będzie można narzekać...:) Z tą rabata mam duże plany, właściwie cała po tym rewolucyjnym cięciu będzie do reorganizacji...
Poziome zdjęcie przedstawia chętnego i dziarskiego ramblera Golfinch ( to ta biała chmura) w czerwcu , widok od strony czerechy, zaś zdjęcie pionowe jest zrobione od strony odwrotnej czyli tyłem do róży
Kolejna potężna tym razem czereśnia , po ściętych gałęziach widać jak z olbrzyma nagle skarlała, ale to wszystko naprawdę dobrze, to takie pierwsze rewolucyjne i odważne cięcie w 19 letniej historii ogrodu
Dzięlny Żuk wszystko, co zostanie po odzyskaniu grubszych gałęzi wywiezie na pryzmę...
Jeszcze zostały 2 czereśnie równie potężne i 1 morela całkowicie do wycięcia a na jej miejscu stanie duża piramida, która zrobi oczywiście mój M





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
A według mnie...