Regency Height mam ją już któryś rok, ale wciąż nie mogę obok przejść obojętnie, dla mnie jest to cudna odmiana hodowli niejakiego H. Dougherty z 1991 roku. Jest to diploid czyli roślin która zachowała 22 chromosomy ,tak jak gatunki liliowców.
w opisie odmian liliowców można znaleźć też określenie dormant, tak jak w przypadku tej odmiany, znaczy to tyle, że na zimę liście zamierają , żółknąc powoli przez co dormanty są w pełni zimotrwałe.
Obok tego określenia można spotkać też określenia semi-evergreen i evergreen- pierwsze słowo mówi, że to liliowce o wpół zimozielonych liściach a evergreen to liliowce o liściach zimozielonych i te 2 ostatnie grupy liliowców, różnie u nas zimują, z racji tego, że są bardziej narażone na mrozy i przymrozki wiosenne jak i zimowe, gdyż ich liście częściowo lub całkowicie nie zanikają, gdyż najczęściej ich hodowcy pochodzą z cieplejszych stref, gdzie łatwiej i oczywistym jest hodowanie liliowców tego rodzaju.
Pink Tangerine hodowli Rudolpha z roku 1978, nazwa sugerowałaby odmianę różową, a tymczasem mamy do czynienia z sugerowaną mieszanką różu z łososiem i odrobiną czerwieni, odmiana u mnie już od lat, ale nigdy mi za dużo zachwytów na tym kolorem. Na zdjęciu nie wygląda tak pięknie jak w rzeczywistości.
Jest dormantem i tetraploidem czyli jest organizmem z poczwórnym zestawem chromosomów, dla nas ogrodników i miłośników oznacza przede wszystkim to, że jest to odmiana o niższym wzroście, ale takim powiedziałabym wypasionym , mięsistych płatkach, dużym masywnym kwiecie i nowej formie kwiatów.
NN ale przychylałabym się do nazwy Praque Spring, piękna pająkowata odmiana
Małgosiu, czy możesz napisać więcej o odmianie Regency Height: jak wysoko są kwiaty? I czy dobrze przyrasta? Kolor rzeczywiście zjawiskowy!
OdpowiedzUsuńTereska kwiaty są wysoko ponad kępą liści, kępa ładnie się rozrasta, choć akurat ten egzemplarz rośnie w kiepskim miejscu, bo w sąsiedztwie ogromnych świerków i tam jest duża konkurencja,ale kiedyś miałam 2 sztuki i jedna była posadzona w świetnym miejscu, gdzie rosła bardzo dobrze. Po powrocie przesadzę wszystkie liliowce rosnące w tym miejscu. Musisz przyjechać do mnie na oglądanie liliowców za rok...
OdpowiedzUsuńChciałoby się, to musi być widok!
OdpowiedzUsuńTereska, tylko od nas zależy co chcemy zobaczyć i zrobić, zapraszam na róże i irysy, być może uda się pogodzić oba kwitnienia w jednym terminie zaś pełnia liliowców to połowa lipca, może być problem, ale zobaczymy, dużo zależy kiedy Zofia z Hassanem przyleci. W każdym razie zaproszenie jest aktualne...
UsuńTo nie jest 'Prague Spring' Małgosiu.
OdpowiedzUsuńMam Prague i jest zupełnie inny: wyblakły róż z wściekle limonkowym, szerokim środkiem.
Szkoda, miałam taką nadzieję!!
Usuń