Witam. Nazywam się Małgorzata Kralka, jestem ogrodniczką z wykształcenia i zamiłowania. Mam lekkiego fioła na punkcie ekologicznego ogrodu czyli w moim przekonaniu takiego w którym ogrodnik pozwala się rządzić roślinom i wszelakim organizmom po swojemu, jedynie tylko troszke korygując te porządki. Mojego bloga adresuje do wszystkich miłośników róż, liliowców, lilii, piwonii i irysów. Zapraszam do lektury.
▼
wtorek, 28 lutego 2017
Odmiana galijska z ogrodu Józefiny Bonaparte
' La Belle Sultane' to kolejna galijka z różanego ogrodu Józefiny Bonaparte, nosząca wiele synonimicznych nazw, np najbardziej znane to 'Violacea' i 'Mahaeca'. Nieznanego hodowcy, prawdopodobnie holenderskiego pochodzenia, sprzed 1795 roku, we Francji pojawiła się za sprawą miłośnika, hodowcy róż, przyjaciela Józefiny Andre du Pont. I jakżeż nie mogłaby być posadzona w jej ogrodzie, u niej która zgromadziła wszystkie odmiany i gatunki wówczas znane!!!
Imię tej odmiany 'La Belle Sultane' związane jest z bardzo ciekawą historią, choć nie do końca potwierdzoną przez historyków francuskich i tureckich.
La Belle Sultane znaczy piekna sułtanka, którą rzekomo miałaby być Aimee du Buc de Rivery, kuzynka Józefiny Bonaparte (znów ślad Jóżefiny przewija się przez tą historię) z Martyniki, która w wieku nastoletnim została wysłana do Francji po wykształcenie w szkole zakonnej, nawiązanie korzystnych stosunków towarzyskich pewnie i zapoznanie odpowiedniej partii (jak wcześniej Marie Josepha Rose de la Pagerie, póżniejsza Cesarzowa Francuzów). Kiedy w Paryżu zaczęła nabrzmiewać rewolucja, rodzina czym prędzej wezwała ją do domu, w tamtych czasach arystokracja, nawet zubożała była niepewna swego losu. Zresztą smutnym przykładem tego co działo się w Paryżu w dniach rewolucji i póżniej był pierwszy mąż Józefiny - Vicomte de Beauharnais, zgilotynowany a jego majątek skonfiskowany, a takiego losu, doznały dziesiątki...
Aimee posłusznie wsiadła na statek w lipcu lub sierpniu 1788 roku , który na jej nieszczęście napadli piraci berberyjscy i dziewczyna przepadła jak kamień w wodę i w tym momencie kończą się fakty a zaczynają domysły. Ponoć cały statek trafił Konstantynopola jako dar dla osmańskiego sułtana Abdulhamida I od beja z Algieru, a ona sama ostatecznie trafiła do haremu sułtana i stałą się jego czwartą żoną- najukochańszą i najpiękniejszą, dała mu syna późniejszego sułtana Mahmuda II. Ponoć przyjęła islam, ale w głębi serca została katoliczką, uczyła sułtana francuskiego, pokazywała mu i opowiadała o kulturze zachodniej, co miało ponoć wpływ na zmiany na dworze sułtańskim. co nie podobało się co radykalniejszym muzułmanom, bliskim kręgu rządzącego. Przybrała tureckie imię Naksidil i po urodzeniu syna zyskała rangę matki sułtana, tym samym jej pozycja była nienaruszalna. Jej grób leży niedaleko Hagia Sophia. Przed śmiercią poprosiła swego syna, aby mogła przyjąć ostatnie namaszczenie i tym sposobem katolicki ksiądz mógł przekroczyć jedyny raz progi haremu-seraju w pałacu Topkapi.
Ot i taka piękna historia związana z piękną różą....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
A według mnie...