W czerwcu 2011 będąc na wycieczce w północnej Francji, odwiedziliśmy, przepiękny, nastrojowy ogród- Ogród Angelique.
Historia jego powstania jest bardzo wzruszająca, gdyż jest znakiem pamięci po przedwcześnie zmarłej 19-sto letniej córce właścicieli posiadłości- Angelique, która kochała ten ogród i pomagała go tworzyć.Po jej śmierci rodzice postanowili, że najlepszym pomnikiem, który nie pozwoli zginąć pamięci o ich córce, będzie ten jej ukochany ogród. A i łatwiej przejść przez żałobę po stracie tak bliskiej osoby, oddając się takiej idei. Część roślin w ogrodzie jest z wymiany z nasadzeń z grobu, aby zrobić miejsce na nowe rośliny a nie wyrzucać poprzednich, to te wcześniejsze wędrowały do ogrodu i w ten sposób ogród się rozrastał a i rośliny się nie marnowały, nadając pewnej symboliki temu założeniu ogrodowemu.
Ogród składa się z dwóch części, od frontu domu znajduje się romantyczny ogród angielski, zaś z tyłu ogród bardziej w stylu formalnym, moje własne określenie na to co zobaczyłam, brzmi- Bujność ujęta w porządkujące przestrzeń, strzyżone bryły bukszpanu i cisa. Nie wiem co na to by powiedział projektant krajobrazu, ale ja to tak właśnie widzę...
Na zwiedzanie ogrodu trzeba umówić się z właścicielka, która bardzo serdecznie powitała grupę i opowiedziała nam historie jego powstania.Przeprosiła za nieład panujący w ogrodzie po przejściu burzy, a wierzcie mi ,wszystko było nieskazitelne, murawa niczym zielony perski dywan a krople deszczu na roślinach podobne do pereł, tylko dodawały uroku. Taka miła kokieteria uroczej mamy Angelique....
Jeszcze nim pokażę zdjęcia z ogrodu , chcę napisać ,że najpiękniejsze i najlepsze wspomnienia są właśnie z takich miejsc, gdzie sam właściciel wita odwiedzających i jak nie oprowadza po ogrodzie, to chociaż jak pokrótce przedstawi historie powstania tego miejsca, to nawiązuje się taka osobista więź z tym ogrodem poprzez osobę właściciela i jego pasję. I muszę przyznać, że na tym wyjeździe mieliśmy szczęście to takich właśnie miejsc- bo i ogród Księżnej Grety Sturdzy, ogród Księżnej Wołkońskiej, kolekcja róż Francisa Joyauxa i kolekcja róż Państwa Loubert.
Le Jardin d'Angelique jest w Normandii, nie w Bretanii, na wschód od Rouen. Byłam w nim na początku czerwca ubiegłego roku, jest zachwycający i bardzo różany.
OdpowiedzUsuńZ przyjemnością czytam relacje ze zwiedzanych ogrodów, pozdrawiam.
Dziękuję za poprawkę :)
UsuńWitam wszystkich a szczególnie Ciebie Margo. Długo się nie "udzielałem" bo byłem bardzo zajęty, ale postaram się trochę uaktywnić ;)
OdpowiedzUsuńPocieszające jest, ze ktoś czyta z uwagą Twoje wpisy, brawo dla Pani Gabrieli za spostrzegawczość. Tak na marginesie to ciągle się zastanawiam jak Ty to wszystko ogarniasz? I nie dziwne, że czasami coś się "przestawi" Zdradź tajemnicę, dokąd w tym roku planujesz (cie) się udać, podpytywałem "Twojego", ale on już tradycyjnie odpowiada: nie wiem gdzie dokładnie, ale w Austrii i we Włoszech będziemy ;)z innej zaś strony, masz Ty wygodę ze swoim "nadwornym kierowcą"
Pozdrawiam
H
Witaj H
UsuńFaktycznie długo się nie odzywałeś...Nie jest to wielka tajemnica bo już wspominałam tu i ówdzie ,ten rok to wielkie Tour Różano- bylinowe- irysowe i piwoniowe w Czechach, Austrii i Toskanii. Ja planuje , marzę a mój M jako kierowca realizuje, to prawda co ja bym bez niego zrobiła? Skończyło by się palcem po mapie.....