niedziela, 22 lutego 2015

Moje pnące róże sezon 2014

 W końcu obiecane zdjęcia moich róż pnących z sezonu 2014. Nie wiem czy zdążę napisać dzisiaj komentarze ale jutro napewno...


'Aschermitwoch' odmiana należąca do  hybryd R.rubiginosa, w obrębie tej grupy jedna z paru pnących, raz kwitnąca ,nawet nie próbuję jej nie okrywać, za dużo wysiłku włożyłam w jej zdobycie. Innych odmian krzaczastych z tej grupy  nawet nie kopczykuję, można powiedzieć że są naprawdę odporne. Ale co jest niezwykłego w tej odmianie ?, zdjęcia nie ukażą w pełni tej cechy a jest nią jej kolor. Na zdjęciach wyglądać może wyglądać na zwykły różowawy ale już sama nazwa wskazuje na jej niezwykłość 'Aschermitwoch' to po polsku środa popielcowa. I ten jej różowawy róż jest taki spopielały, niezwykły kolor dla miłośników takich niecodziennych barw.
Na tyle o tym co u niej piękne , a nie piękne to to, że lubi sobie troszkę pochorować na czarną plamistość, można to wytrzymać jak się chce mieć taką niezwykłą barwę w ogrodzie..


'Dortmund' mało kto nie zna tej odmiany zaliczanej do grupy odmian  R x kordesii. Mrozoodporna, u mnie zimuje tylko symbolicznie okryta chochołem. Wdzięczna bo kwitnąca cały sezon, do tego o zdrowym liściu.
Wypuszcza potężne giętkie pędy ,co z tego wynika, że  lubi kwitnąć na czubku,aby temu zaradzić, można ją trochę po pierwszym mocnym kwitnieniu przyciąć wtedy otrzyma się formę bardziej krzaczastą , a jak się nie chce ciąć ,można te długie, giętkie pędy  lekko przygiąć do poziomu no bo zakładam , że rośnie przy jakiejś podporze i jest do czego przyginać...

No 'Venusta Pendula' , ciekawa jestem jak przezimuje na coraz wyższych piętrach świerka, jeśli dobrze, to latem widok będzie bajeczny i jak wysoko wespnie się w tym sezonie ?



'Morgenlicht'- Poranne światło, Nazwa bardzo trafna, gdyż to taka poranna , jaśniutka i bardzo subtelna perełka. Odmiana własna szkółki Ruf z Niemiec, odmiana pnąca,  jako taką kupowałam i tak jest opisana ale muszę przyznać, że przez jeden sezon niewiele przyrosła i jak na razie nie widać w niej tego parcia do pionowego wzrostu. Ma czas, mam ją dopiero sezon, może  w tym pokaże na co ją stać, jedynie żałowałabym miejsca, bo rośnie na łuku razem z 'Night Owl' i zamysł był taki, aby ten duet stworzył bajeczny kontrast, dla towarzystwa dla 'Morgenlicht' dodałam czarnego  powojnika 'Romantika' zaś 'Nocna Sowa'  ma do towarzystwa powojnik 'Utopia', jeden z najpiękniejszych, nie było osoby aby nie zachwyciła się jego ogromnymi kwiatami w tym kolorze. Zdrowotność nie najgorsza a przed mrozem okryłam kopczykiem.


'Morning Jewel'- muszę przyznać , że coraz bardziej zachwycam się tą wielkokwiatową odmianą róży pnącej. Zdrowa, do tego mrozoodporna, tworzy mnóstwo kwiatów w wielkich wiechach, potem zaś krzew zdobią wielkie wiechy jaskrawych owoców. Nie muszę dodawać, ze kwitnie cały sezon.
Obok niej rośnie 'New Dawn' a dalej pnąca 'Rosanna', był czas, że się nią zachwycałam, bo wydawało mi się że należy do tej samej rodzinki co 'Tradition'95'.
Czyli tych odmian co nawet mając dosłownie czarne pędy wyglądające jak martwe, potrafią wypuszczac piękne pąki z których wyrastaja świeże, mocne pędy.
Ale nie , to nieprawda, 'Rosanna' w końcu padła robiąc miejsce dla 'Dr. van Fleet', od którego 'New Dawn' jest sportem, i tak sobie -przykro to wyznać-kombinowałąm, że jakby i 'Morning Jewel' padł tobym miała miejsce znów na jakiegoś krewniaka 'Dr.Van Fleet' i 'New Dawn'
Ale jest piękny i naprawdę wart wysiłku aby go mieć, to duży komplement w moich ustach , bo nie lubię i się rozczarowałąm wielkokwiatowymi pnącymi a ten naprawdę zasługuje na dobre słowo...

Bez komentarza, pięknota znana szerokiemu ogółowi miłośników i co więcej, bardzo ceniona za mrozoodpornośc , co za tym idzie niezawodność , bo jak nie zmarżnie to zakwitnie a nie zmarżnie napewno, bo ta odmiana tak ma. Cała Polska jak długa i szeroka nią obsadzona ...
'Gerbe Rose' piekny i zdrowy ramblerek wichuraiana, ma ważną cechę powtarza kwitnienie na jesieni, a wtedy każdy kwiat na wagę złota...

Zdjęcie bardzo rzadko pokazuje urodę tej mało znanej odmiany- 'Schwarzer Samt', jak nazwa wskazuje Czarniejszy Aksamit i taka jest ta czerwień- jest krwisto czarna i ma taką aksamitną strukturę płatka. Cudeńko !!
Należy do grupy odmian mających w sobie geny R x kordesii, mam ją już ze 2 lata, ale  trudno mi określić czy ma skłonność do pionowego wzrostu czy raczej krzaczastego. Zdrowotność taka sobie, ale nie jest łysa w pełni sezonu.Kwitnie chyba tylko raz, no właśnie nie pamiętam...
Okrywam kopcem i chochołem , zbyt cenna aby ją stracić, nie ryzykuję...

'
'Ramblin Rector' młodziak , nic o nim nie mogę powiedzieć, tylko to że wiążę z nim wielkie nadzieje, widząc go w zagranicznych ogrodach.W tym pierwszym gruntowym roku u mnie zimuje pod kopcem i jedną gałązką iglastą.
W doniczce przez cały sezon charakteryzował się dobra zdrowotnością.

'Veilchenblau'- odmiana doskonale znana u nas , dostępna , nie wymaga komentarza.


'Aglaia' i Euphrosine' dwie piękności z 3 Gracji. Teraz się zastanowiłam, że najczęściej fotografuję te dwie boginki zaś 'Thalia'  konsekwentnie umyka mojemu obiektywowi, muszę w tym sezonie się jej przyjrzeć bo albo kwitnie trochę później niż te dwie albo dużo mniej obficie...
No w każdym razie dla mnie są piękne, bardzo historyczne z romantycznymi nazwami, wymagające chochoła i kopca, bo tylko raz w sezonie kwitnące.W sezonie liść błyszczący i bardzo zdrowy, po kwitnieniu rosną  na wyścigi wytwarzając potężne pędy , ponoć prawie bezkolcowe a jednak czepiające się z uporem jakiejkolwiek podpory, u mnie mają się wspinać na potężną jodłę i swierka serbskiego odmiany Pendula, chyba, że w międzyczasie  zdążą go stłamszyć....



'Ghislaine Feuerwerk' sport od pięknej, bardzo znanej i lubianej 'Ghislaine de Feligonde' wyselekcjonowany przez szkółkę Ruf. Kolorystyka równie zmienna jak odmiany matecznej -pączki brzoskwiniowe, pękate,pełne kwiatuszki w pełni rozkwitu z tonami czerwonawymi ale potrafią być bardzo jasne w tonacjach tylko lekkich różowości. Kwitnie wielokrotnie i jest rośliną zdrową. Okrywam chochołem i kopczykuję, zbyt cenna by stracić.

'Dentelle de Malines' ramblerek L.Lensa, przepiękny , mój już paroletni egzemplarz w zeszłym sezonie dał naprawdę czadu , szkoda tylko że trzeba go okrywać bo gdyby zmarzł nie kwitnąłby...
Być może to kwestia czasu, gdy już odpowiednio zdrewnieją podstawy  pędów nie trzeba będzie kopcować i okrywać chochołem, tak jak w przypadku 'Lykkefund'
'Dentelle de Malines' jest zdrowo rosnącą  odmianą.


Czyż nie piękna....?

'Madeleine Seltzer' rambler L.Waltera  -  W tym sezonie pokazała co potrafi , mimo dosyć młodego wieku a co bedzie za 2 lata ?!!!Tylko to też ramblerek raz kwitnący  a więc obowiązkowo trzeba okrywać, bo jak zmarznie po prostu nie zakwitnie. Zdrowotność taka sobie ale nie ogałaca się  z liści, mimo porażenia przez czarną plamistość.

Pokazywałam już 'Daisy Brasileir' ale z  sezonu  2013 miałąm kiepskie zdjęcia , nie ukazujące urody tej odmiany, na tych z sezonu 2014 udało mi się uchwycić to coś ,co decyduje o jej piękności.
A jest to gra kolorów młodszych kwiatów z ciemniejszym płatkiem i żółto pomarańczowymi pręcikami z kolorem kwiatu starszego, który jest jaśniejszy zarówno płatek jak i pręciki- jak to ładnie nazwala jedna ze znajomych z FO Edulkot  -rzęski i to decyduje o niezwykłości. Odmian o tym wzorze kolorystycznym jest dużo, choćby np Maria Lisa, Crocata ale co odróżnia 'Daisy Brasileir" od nich, to ta gra kolorów, co jest szczególnie ekscytujące jak się ogląda burzę kwiatów, jak ja gdy  miałam taką możliwość w Sangerhausen.



'Violette' ramblerek hodowli E,Turbat & Companie, który jest również twórcą 'Daisy Brasileir' jak i 'Ghislaine de Feligonde' Patrząc choćby na te 3 odmiany, nasuwa mi się myśl że Pan Turbat lubił kolory i szukał ciekawych rozwiązań kolorystycznych  w swoich kreacjach różanych, gdyż każda z tych odmian charakteryzuje się jakąś dynamiką kolorystyczną, to nie są kolory stałe ,wręcz przechodzące jedne w drugie a w przypadku 'Violette' jest to jeden z ciemniejszych lila odcieni przypruszony szarością. Dla mnie to baja , jak to mówi dzisiaj młodzież , ja lubię takie  a niektórzy  tego typu kolorystykę nazywają  "trupie klimaty" Do tego ramblerka bardzo pasowałby clematis z grupy viticella 'Mary Rose' bardzo podobny w kolorze, co miałam możliwość sprawdzić w ogrodzie u Neli, no i oczywiście będę go sprowadzać z Niemiec, niech no tylko coś więcej zarobię.....:)
Wszystkie te 3  odmiany o których wspomniałam trzeba okrywać chochołami, żeby mieć wogóle kwitnące ('Daisy Brasileir' i 'Violette') albo żeby to były kwitnące kaskady- Ghislaine de Feligonde, w jej przypadku jak zmarznie i odbije ze starszych pędów spod kopca , zakwitnie ale z marzeniem o kaskadach czy girlandach pożegnajmy się . Ja chcę mieć formy pnące ze zwisającymi kwiatami, więc wysilam się z tymi chochołami....



'Fighting Temeraine' odmiana  D.Austina ale zagadka -pnąca czy nie pnąca- , kupowałam ją jako pnącze a w tym sezonie wogóle nie wskazywała na chęć pionowego, silnego czy wiotkiego wzrostu. Rosła sobie zdecydowanie jak krzaczek, jej koleżanka 'Morning Mist' też spod ręki angielskiego mistrza D. Austina ,w tym jednym sezonie pokazała , że jest różą pnącą a ta stała w poziomie jak zaczarowana...
Ale ma jedną cechą , dla której wszyscy mogą oszaleć, kolor rzecz gustu  dla mnie piękna,ale wielkość kwiatu ogromna i naprawdę na każdym odwiedzającym  mój ogród wielkość kwiatu tej odmiany robiła wrażenie. I co więcej każdy kwiat był tak samo ogromny, często u wielu odmian właśnie to pierwsze kwiaty są duże a kolejne już mniejsze, tak jakby roślina całą swoją nagromadzoną siłę włożyła w te właśnie pierwsze kwiaty..
 Zimuje pod kopcem i paroma gałązkami iglastymi, w sezonie była zdrowa, zbyt młoda u mnie  by głosić pewne sądy.

'Morning Mist' wspominałam już  o niej powyżej , dla mnie skończony cud jeśli chodzi o kolorystykę i formę. Bardzo podobna do kordeski 'Summerwine' ale może bardziej do końca trzymająca tą barwę, zaś niemiecka odmiana ma więcej tonu różowego. Ale tu nie upierałabym się za bardzo czy tak jest naprawdę. Jest piękna, zdrowa, bez żadnych plamek, pnąca czyli właściwa na wybrane miejsce bo zasłania kolumnę na mojej ognisto-mrocznej rabacie.Rażnie się wspięła przez jeden sezon  do dachu mojej pergoli , w następnym sezonie będę musiała ją przygiąć  w poziomie do dachu aby lepiej było widzieć jej  kwiaty.
Ach 'Roville' moja niezmordowana  rekordzistka w kwitnieniu, piękność z kwiatem podobnym do clematisa,  a u mniedodatkowo  do towarzystwa ma rzeczywistego  powojnika 'Nina' cudnego jasniutko różowego z różowymi pręcikami- rzęskami. Jakas stara odmiana przywrócona do życia przez Pana Marczynkiego. Pomyslalam że może jeszcze do towaszystwa dodam jakąś bardzo ciemną odmianę -może róży a może jeszcze powojnika. Muszę się zastanowić , musi to być roślina , która uwydatni kolor i cały wdzięk  'Roville'  a nie przyćmi jej....

'Altissimo' odmiana róży pnącej podobna na zdjęciu do prezentowanej już 'Schwarzer Samt' ale o większych kwiatach i kolorze bardziej zwyczajnie czerwonym. Hodowli  G.Delbarda z roku 1966, tylko o rok ode mnie młodsza. Ładnie czyli zdrowo rosła w sezonie ,co widać na zdjęciach.
Kwitnie cały sezon.



'Leverkusen' odmiana z grupy R x kordesii, całe lato kwitnąca, zdrowa i silnie rosnąca. Kolor zmienny od cytrynowego do prawie białąwego. Całe lato kwitnie  pachnącymi kwiatami w wiechach.
Zimuje co roku pod kopcem i chochołem, dzięki temu jest coraz większa i  coraz obficiej kwitnie.Dałam jej do towarzystwa powojnika tanguckiego w odmianie 'Kugotia' czyli 'Golden Tiatra'
ale to był trochę błąd,gdyż powojniki z tej grupy rosną jak szalone i moja 'Leverkusen musi nieżle  się siłować  aby zyskać dla siebie jak najlepsze warunki, zwłaszcza że przy tym samym słupie rośnie jeszcze  'Morgengruss'. moj sposób na clematisa polega na tym że co roku muszę go mocno ciąć i w czasie całego sezonu pilnować aby nie poniosła go fantazja.





A to jeszcze piękniejsza odmiana z grupy R x kordesii 'Morgengruss' , o cudnym  morelowo-płowym kolorze  wielkich, pachnących  kwiatów.  Kwitnie cały sezon. Jest zdrowa odmianą o błyszczących listkach .U mnie zimuje pod kopcem i chochołem, dzięki temu co roku jest bujniejsza i i obficiej kwitnąca.



'Manita' to mój kolejny przebój,  ale zostawię ją bez komentarza, bo tyle razy pisałam o niej zachwalając ją . Powiem tylko tyle, wszystkie jej cechy wskazuja na to , że jest warta zdobycia.


Proszę spojrzeć na te zdrowe liście....


.... na obfitość bezpretensjonalnych kwiatów





'Havering Rambler' jak nazwa podpowiada jest to  ramblerek mający coś wspólnego z pastorem J.Pembertonem czyli że wyszedł spod hodowlanej ręki wielebnego , pochodzi z roku 1920 a jest siewką od 'Crimson Rambler'.U mnie e doniczce od wiosny 2014 a  w gruncie dopiero od paru miesięcy, ale zdążyłam zrobić mu zdjęcie jak zakwitł paroma kwiatuszkami. Jest maleńki, więc zimuje pod kopczykiem i jedna gałązką iglastą. W sezonie obserwowałam go jak sobie daje radę w doniczce , to całkiem nieźle jak na doniczkę, obyło się bez jakichś większych plamistości. Wygląda na to że będzie miał drobne i wiotkie pędy. No w każdym razie niezły rarytasek wart większych starań...

'Herman Schmidt' pięknie pachnący, dający ładna plamę w ogrodzie...



'Open Arms'  fajna odmiana , wspominałam już wcześniej o jej charakterystycznych listkach i urokliwym kwiecie.
Obie odmiany rosną razem na jednym słupie na zasadzie kontrastu kolorystycznego i związanego z budową kwiatów. Nieźle dają sobie radę ale żeby były coraz piękniejsze, obficiej kwitnące i ogólnie jako krzew większe, muszą być kopczykowane i okryte chochołem.



'Dr. Zamenhof 'zupełnie nieznana mi nowinka , cały sezon spędził w doniczce , jesienią poszedł do gruntu  na kwaterę z czeskimi historycznymi i współczesnymi odmianami pnącymi.
W doniczce zachowywał się wzorowo- liść zdrowy, a na podstawie pędów mogę wysnuć wniosek, że będzie to pnącze raczej sztywne.Zimuje pod kopcem.

'Blaze Superior' też nowinka , nie powiem więcej .W doniczce zachowywała się wzorowo.
Zimuje pod kopcem.

'Felicite et Perpetue' odmiana mająca w sobie geny R. sempervirens, hodowli A.Jacquesa z 1827 roku. Kwiat o pięknej budowie, delikatnie różowy.
Wiotkiej budowy i drobnego, błyszczącego listka. Odmiana raz kwitnąca a więc obowiązkowo kopiec i chochoł.


'Blue Magenta' liliowy rambler multiflory,mający  bardzo ładny kolor. Raz kwitnie. Ale lubi sobie trochę pochorować na czarną plamistość, nie wygląda to tragicznie ale plamki widać ...
Jako ze raz kwitnie obowiązkowo kopiec i chochoł.





Następny post będzie o mojej różanej rabacie na skarpie...




4 komentarze:

  1. Witaj. mam tylko jedną pnącą różę i jest nia Flamentanz. Kwitnie oszałamiająco i tak wygląda. szkoda tylko, że nie powtarza kwitnienia. Pozostałe gatunki są równie piękne, jak każda róża. Pozdrawiam goraco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Haniu
      Dzięki jej pochodzeniu zbliżonemu do pierwotnego, ma dużą mrozoodporność i może dzięki temu zimować bez kopca i chochoła ale ma też naturalne jednorazowe kwitnienie, tak jak gatunki .Coś za coś....
      Ale zawsze możesz sprawić sobie jakąś pnącą piękność kwitnącą wielokrotnie....Jest w czym wybierać!! Zwłaszcza że masz piękny i duży ogród...

      Usuń
  2. Cześc Gosiu .Dawno się nie odzywałam,ale cichaczem oglądam...co pokazujesz..
    Róże pnące wymagają trochę troski z naszej strony,by miały gdzie się piąć ,trzeba tworzyć konstrukcje (chyba ,że jest nią np.drzewo) ,podcinać odpowiednio...Ale jak piszesz coś za coś ...Kwitnienie jest wspaniałe,szczególnie pierwsze...lub tylko jednokrotne...ale jakie... Paul Transon jest u mnie takim przykładem ramblera wspinającego się haczykowatymi kolcami...po (niestety) konstrukcji metalowej,a nie po drzewie ,i wciąż się wspina,dalej to już nie wiem co mu stworzę,:) A kwiaty ma cudne.Zakupiłam parę ramblerów na próbę ,m.in.Venuste Pendulę ,o której wspominałaś...Hiawatha,Marie Viaud,odporne w strefie 6,ciekawa jestem jak to z nimi będzie u mnie,ale o tym dowiem się za rok ,dwa.
    A tak odstępując od pnących ,będziesz może miała różę Pearl Drift? Pozdrawiam Nela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Nelu
      O Venusta Pendula pisałam i zachwalałąm już tyle, że jestem pewna, że będziesz mieć z niej pociechę w swoim południowym klimacie Śląska. a o Hiavatha i Rose Marie Viaud anie słowa bo to jeszcze u mnie młodziaki jedno,- i dwuroczne, ale wiem napewno, że jeśli będziesz je kopczykować i chocholić , będziesz mieć z nich radochę i nie zawiodą Cie zwłaszcza Rose Marie Viaud swoim kolorem.

      Usuń

A według mnie...