czwartek, 12 lutego 2015

Moje pnące róże część 1

Dzisiaj dobiegło porządkowanie spisu  róż pnących , nie ukrywam że zaskoczyła mnie ich liczba- historycznych róż pnących mam 54 odmiany a współczesnych w tym ramblerów i climberów w liczbie 43 odmian. Jak się rozrosną i szczelnie otulą podpory, widok będzie nieziemski  to raduje serce i oko...Ale nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o ogromie roboty związanej z tą ilością odmian pnących , nie, nie nie takiej strasznej ale w pewien sposób uciążliwej ,polegającej  na corocznym robieniu chochołów, wiosennym ich zdejmowaniu i przycinaniu resztek kwiatów i owoców. Co roku muszę zorganizować ogromne ilości gałęzi iglastych, potężny motek sznurka, mnóstwo determinacji  i siły. Po ukończonej robocie mam niesamowitą satysfakcję że to już koniec i mnóstwo nadziei na następny sezon, że widok który zobaczę , mnie i naszych gości powali z nóg....
W tym wszystkim jest zawsze maleńki naparstek złośliwości losu, bo czyż tyle pracy może iść na darmo, kiedy na przykład będzie łagodna zima? A znów jak się tego nie zrobi, przyjdą siarczyste mrozy? Prawdziwa loteria...
Oto zdjęcia moich ślicznotek:
Guirlande d'Amour- piżmowe pnącze, wielokrotnie kwitnące, silnie pachnące, można nawet nie okrywać gdyż jako kwitnące wielokrotnie, nawet jak zmarznie i tak zakwitnie na pędach wychodzących spod kopca ale nigdy nie osiągnie się widoku kwitnących girland...:(




 Ta sama historia co z 'Guirlande d'Amour' i do tego obie zdrowe...


 Moja cudna 'Summerwine' kolor płatków, kolor pręcików, zapach bardzo do niej podobna jest angielska 'Morning Mist' może tylko odrobinkę czerwieńsza ale pochodząca z innych rodziców...


 'Rovile' piękna i do tego rekordzistka w kwitnieniu....




 Kwiaty niczym powojniki...
 Zdrowa 'Morning Jewel' bardzo obficie kwitnąca  o zgrabnym kształcie kwiatów i tworząca mnóstwo owoców...

 Doskonale wszystkim znana i nie wymagająca komentarza 'Dortmund'



 Pierwsza  z Trzech  Gracji- 'Aglaia'- cała Trójka bardzo historyczna, zwłaszcza 'Thalia', ze względu na swoje geny które dała odmianie 'Trier', zapoczątkowując powstanie całej serii róż ogrodowych wielokrotnie kwitnących, co było celem prac hodowlanych  Petera Lamberta, często jego odmiany nazywane są  lambertianami co jest pomocne i przejrzyste, bo mówiąc lambertiany zawsze dokładnie wiemy o jakie odmiany chodzi, z koleji 'Trier' dał dalej swoje geny,  a prawdopodobnie  z osiągniecia Lamberta korzystał pastor Pemberton i potem już następni...
Co do uwag praktycznych, niestety muszą być mocno okrywane, kopcem od dołu a stroiszem od góry, choć to staje się coraz trudniejsze....

Druga z Trzech Gracji -'Euphrosine'



'Elegance' mimo tak szlachetnej krwi pięknie zimuje pod kopcem i chochołem, ale przy jej wysokości ok 3 m to chochoł jest naprawdę symboliczny, bo nie mam możliwości zrobić go solidnym aby ją dokładnie opatulić, więc naprawdę dużym sukcesem jest jej zimowanie




 'Gerbe Rose' historyczny rambler o bardzo cennej cesze, powtarzaniu kwitnienia na jesieni, no nie jest to burza kwiatów ale paręnaście,a w jesieni każdy kwiat na wagę złota...


 'Ilmenau' do dziś można znależc sprzeczne informacje w rożnych źródłach czy to róża pnąca czy okrywowa. Ja kupowałam ją w czeskiej szkółce jako okrywową i też taką widziałam w Niemczech , ale u mnie rośnie jak mini klimber. Patrząc na jej wzrost tak by można było ją zaklasyfikować, zaś hodowca który ją wyhodował Karl Hetzel specjalizował sie głównie w pnących, to spod jego ręki wyszły takie piękności  jak 'Hermann Schmidt', Super Dorothy' 'Super Excelsa','Super Elfin'
A 'Ilmenau' ma jeden z ciemniejszych odcieni bordo....





ach 'Penny Lane'  to przedewszystkim cudowny kolor ani kremowy ani różowy...
Odporność na mróz trudno sprecyzować ,  bardzo różnie zimuje raz,  lepiej raz gorzej, bez względu czy tylko pod kopcem czy też i pod stroiszem. Najważniejsze  jest to że powtarza kwitnienie, więc nawet po przemarznięciu zakwitnie na pędach wychodzących spod kopca ,tylko  to nigdy nie będzie imponujący widok, będzie jak zwykła wielkokwiatowa róża...












Kolejna piękność o której można powtórzyć powyższy komentarz, z tym że jej drobne , błyszczące listki lubi czarna plamistość ale nie aż tak aby widok opanowanej przez chorobę  rośliny raził oczy...








'Madeleine Seltzer'- biały rambler hodowli L.Waltera, u mnie wciąż młodziak, więc jeszcze nie mam za dużo co pisać...

'Lawinia' o pięknie uformowanych płatkach, bardzo odporna, tak sądzę po tym że rośnie w bardzo trudnym miejscu-słonecznym , suchym, w dużej konkurencji sąsiedzkich tuj i innych moich roślin.





'Flammentanz' doskonała odmiana , świetnie znana ogółowi miłośników róż, kolor wyszedł tragicznie ale z powodu popularności nie wymaga komentarza...




Przepiękny historyczny rambler o zmiennej barwie kwiatów, powtarzający kwitnienie w ciągu całego sezonu...


A to sport pochodzący od 'Ghislaine de Feligonde' wyselekcjonowany w szkółce Wernera Ruf, o bogatszej kolorystyce ale też zmiennej i o trochę większych pachnących  kwiatach .






Czeski ramblerek 'Ruze Olivetska' hodowli J.Bohma z roku 1938. Jak to najczęściej ramblery , raz kwitnący ale za to jak?  Burzą  drobnych kwiatów w ogromnych wiechach w kolorze leciutko liliowym.


'Abigail Adams' rambler pochodzący z grupy multiflora .Fajne odporne na choroby  pnącze, ciągle kwitnące i o  takich ładniutkich , jasnoróżowych kwiatkach z żółciutkimi pręcikami.






Moja niezawodna 'Manita'


'Lykkefund'  najniezawodniejszy rambler o białych kwiatach z żółtawo- pomarańczowymi pręcikami, bardzo pachnących. Ciekawostką jest to że biały kwiat rozwija się z żółtawego pąka.




'Daisy Brasileir' przepiękny rambler multiflory hodowli Turbata z 1918 roku, na zdjęciu kolor wyszedł tak mdło, w rzeczywistości jest intensywnieszy i pręciki sa bardzo jaskrawe tworząc piękny kontrast.
Pierwsszy raz odmiane tę zobaczyłam w Sangerhausen i od tego momentu zapragnęłam ją mieć i traf chciał, że w tym  samym roku w jesiennej  ofercie Bierkreeka  znalazłam ją i nie muszę chyba pisać jakie to było szczęście...
Mam ją posadzoną z drugą turbatową  odmianą 'Violette', jedna z drugą , każda o innej kolorystyce tworzą niezwykle udany widok. W tym sezonie już powinny robić wrażenie, będąc w pełni kwitnienia.

'Open Arms'- różane pnącze hodowli Ch.Warnera o bardzo subtelnej urodzie swoich jaśniutkich płateczków. Cechą charakterystyczną tej odmiany są jej listki, drobne, błyszczące i wydłużone , zupełnie inne niż większości róż , szczególnie to widać kiedy rośnie razem z inną typowa odmianą , w moim przypadku z 'Herman Schmidt'



Fajna 'Perenial Blue' ale niestety w tym suchym i  bardzo słonecznym miejscu łatwo łapiąca czarną plamistość choć z pięknym kolorem kwiatu. Przeniosłam ją do miejsca cienistego i lepiej daje sobie radę i będzie też lepszy efekt kolorystyczny bo rośnie razem z 'Ghislaine Feuerwerk'

'Mana Nohmova' biały ramblerek multiflory powolutku wspinający się na morelę, rosnący w towarzystwie paru czeskich historycznych pnączy. To będzie widok ...




Z tego samego miejsca, choć nie historyczna 'Rudolfina', na wyścigi z 'Maną Bohmovą ', która szybciej i ciaśniej oplecie morelę...



I z tego samego miejsca 'Tolstoi', kto by pomyślał, że z takiego niepozornego pąka, może rozwinąć się kapuściany nabity kwiat...

 'Rusalka' wężowe pnącze różane





W następnym poście kolejne pnące piękności, tym razem większość zdjęć   z 2014 roku. Zapraszam...

6 komentarzy:

  1. Piękne! Zastanawiałam się nad Penny Lane właśnie ze względu na jej kolor... Cudowna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula nie zastanawiaj się nad nią, jeśli tylko masz miejsce, to sobie ją spraw , bo nawet jeśli nie będzie wyglądac jak pnąca, to zawsze kwitnie i osiąga wysokość małej parkowej. A kolor....? Kolor jest najważniejszym wskaźnikiem do jej zakupu...

      Usuń
  2. Dortmund towarzyszy mi od kilku lat. Bardzo ją lubię. Cieszę się, ze wyżebrałam go przedkilku laty w pewnej szkółce. Zastanawiam się nad Lykkefund, ale nie dla mnie , a dla przyjaciółki, która zakłada swój pierwszy w życiu ogród i musze jej podarować coś niezawodnego, pięknego i pachnącego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłka - 'Lykkefund' to doskonały wybór, bardzo odporna, pachnąca tylko pamiętać trzeba że to olbrzym , więc musi mieć doskonale wybrane miejsce.
      U mnie po 10 latach ma ze 4m a może i więcej , a dodaj jeszcze jej szerokość , która też jest nie malutka.
      Z takich moich odporniaków to polecam jeszcze 'Manita' i 'Tradition'95', kwitną cały sezon, nie mają wielkich kwiatów, tylko takie drobniejsze w dużych wiechach , Manita bardzo pachnie a Tradition mniej ale one obie zimują u mnie bez kopców i chochołów.

      Usuń
  3. Małgosiu, gdzie można dorwać Różę Olivetską, sprawdzałam u Sipa, ale nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę mówiąc nie wiem, bo nigdzie jej nie widziałam, ale jeśli tylko chcesz poczekać, mogę w tym roku oddać jej oczka o okulizacji i byłaby u mnie dostępna jesienią 2018, odezwij się na maila, jeśli będziesz zainteresowana, bo jestem w trakcie kompletowania listy oczek.

      Usuń

A według mnie...