środa, 25 marca 2015

Moje burbonki

Ze spisu na żywo wynika, że mam 23 burbonki.
Oto niektóre z nich
'Reine Victoria' jedna z późniejszych  bo z 1872 roku  hodowli francuskiej Josepha  Schwartza i jedna z bardzo znanych burbonek. Jedna też z piękniejszych z powodu swoich kulistych kwiatów ale przynajmniej u mnie bardzo podatna na czarną plamistość, być może chorobie tej sprzyja stanowisko, bardzo suche i słoneczne, ale mam w tym samym miejscu inne burbonki i nie ma z nimi tego problemu.
Ma jeszcze jedną cechę , powtarza kwitnienie, w ciągu sezonu mam do 3 rzutów pojawiania się kwiatów.



'Queen of Bedders' siewka od innej burbonki 'Sir Joseph Paxton' , wyselekcjonowana przez Anglika Charlesa Noble w 1871 roku. Piękny kolor ale bardzo słaba siła wzrostu, przynajmniej u mnie


'Monsieur Codreau' burbonka hodowli Robert & Moreau z 1892 roku, piękny kolor, bardzo silny zapach. Piękna, cenna , niespotykana odmiana. Rośnie wraz z innymi burbonkami na tej trudnej rabacie, daje sobie radę i mam nadzieję, że będzie tylko lepiej, bo jesienią porządnie wygnoiłam całą rabatę.Wilgoć nie będzie tak uciekać, będzie żyźniej, choć nie daje o sobie zapomnieć potężna konkurencja sąsiedzkich tuj , które wszystko wypija i wszystko zeżrą co tam bym nie dała....

 Bardzo znana odmiana burbońska 'Louise Odier' piękna , powtarzająca kwitnienie, pachnąca a ileż ja się z nią nawojowałąm aby się rozkrzaczyła i nareście zaczęła kwitnąc niżęj a nie nie tylko na czubkach  długich batów do wypuszczania których ma skłonność...

 'Mme Pierre Oger' przepiękny sport od 'Reine Victoria', wyselekcjonowana przez Pierre Oger w roku 1878. Zdrowa, odporna i do tego o unikatowej kolorystyce- z karminowego pąka rozwija się biały leciutko zaróżowiony kwiat.

'Madeile de Vauzelles'  francuski hodowca Jacques Vigneron 1882 rok Ciekawa odmiana o takim bardzo porcelanowym różu, dosyć rzadka ale i podatna na czarną plamistość,  rośnie w tym miejscu co 'Reine Victoria' i zajmuje II miejsce po niej  w chorowitości.

'Mme Sevigne' hodowca Robert & Moreau z 1874 roku  burbonka o pięknym zapachu, pięknym kolorze,bardzo ładnej budowie kwiatu, zdrowa i do tego mrozoodporna, jak większość róż burbońskich.
Choć jest jeden niechlubny przypadek 'Martha' , która co roku podmarza, nie może wyjść z poziomu 50 cm, od lat tylko tyle osiąga przez cały sezon aby zimą być skutecznie skrócona .


 'Commandant de Beaurepaire' (Panachee d'Angers) hodowcy bardzo płodny duet Robert & Moreau 1864.  Jedna z paru pasiastych burbonek. Bardzo niepewna klasyfikacja, bywa zaliczana do paru grup.
U mnie rośnie bardzo dobrze, zdrowo.



 'Lauriol de Barny' francuski hodowca Victor Trouillard 1868 rok.
Różowa burbonka, długo u mnie podmarzała, długo musiałam czekać na kwiaty ale w końcu ruszyła no i od 2 lat idzie ku lepszemu...

'Parkzierde' burbonka hodowli R.Geschwinda z 1909 roku, jak większośc geschwindowych  róż , potężne krzaczysko, obsypane co roku mnóstwem ciemnych kwiatów.

'Honorine de Brabant' stosunkowo młoda  burbonka bo z 1916 roku  selekcji  Remiego Tanne , gdyż jest sportem od 'Commandant de Beaurepaire'
Tak naprawdę niewiele się różni od wyjściowej odmiany, może ma mniej płatków...
'Zephirine Drouhin' hodowli Francuza Bizot z 1868 roku.
Czasami na blogach np u Pana Sołtysa czy na różnych forach , czytam bardzo sprzeczne opinie o tej odmianie, najczęściej negatywne...A ja mam zupełnie odmienne zdanie o tej odmianie, u mnie rośnie w miejscu gdzie jest zupełnie zapomniana i zaniedbana, nawet jej nie kopczykuję i doskonale rośnie i kwitnie bez śladu jakiejkolwiek choroby.
Ma piękny zapach , bordowe i prawie bezkolcowe  pędy , wyraźne dziedzictwo po róży chińskiej, która brała udział w powstaniu róż burbońskich  .

'Mrs. Yamada' burbonka opisana przez Petera Bealesa w 2002 roku , jest sportem od przepięknej jedynej w swoim rodzaju 'Variegata di Bologna'  Dla mnie ta pstra burbonka jest idealną różą z grupy striped


'Bourbon Queen'  burbonka hodowli Mauget z 1834 roku
Widziałam różne egzemplarze z tą nazwą , wydaje sie że moja jest z tych właściwych.

'Vivid' burbonka angielskiego hodowcy  Adama Paula z roku 1853 roku

Róże burbońskie takie piękne określenie, w pierwszej chwili kojarzy  mi się z monarchią Burbonów ale to nie ten trop...Nazwa ta dotyczy miejsca powstania tej grupy róż a mianowicie wyspy Bourbon( Reunion)  na Oceanie Indyjskim. Powstania zupełnie przypadkowego, nie planowanego....Dzieła owego dokonały owady pracowicie zapylając żywopłoty i wszelkie inne rośliny rosnące na wyspie . A plonem jednego pracowitego dnia było  powstanie  owoców  czy owocu  poprzez zapylenie dwóch gatunków  gatunków czy rodzajów róż tworzących obronny  żywopłot   Pana Eduarda Perichon, jak to ponoć było zwyczajowo przyjęte na wyspie. Ponoć rodzicielskimi różami była jakaś róża chińska i Red Damask Four Seasons a może też chodzą słuchy róża galijska. Sprawę opisał botanik Breon, nasiona wysłał do swojego przyjaciela  Antoine Jacguesa, ogrodnika księcia Orleanu w Neuilly pod Paryżem. Z nasion owych zakwitło parę róż,w tym 2 szt które powtórzyły kwitnienie a był to 1821 rok. Redoute jedną z tych siewek sportretował w swoim dziele "Les Roses" i nazwał.
Najważniejszą  i najbardziej pożądaną cechą jaką charakteryzują się burbony, jest powtarzanie kwitnienia, oczywiście w różnym stopniu w zależności od przewagi genów róż damasceńskich i chińskich. No i boski  zapach odziedziczony po damascenkach .





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A według mnie...