poniedziałek, 16 marca 2015

Moje odporne róże

Właściwie mogę o większości swoich róż powiedzieć , że są  odporne ale wśród nich są bardziej i mniej odporne. I do tych bardziej odpornych należą hybrydy pochodzące od R.canina. Tą grupę w moim ogrodzie reprezentuja 2 odmiany- 'Kiese' i 'Abbotswood'  Są to duże krzewy ok 3m  a nawet może i wyżej. Raz kwitnące ale chciałoby się powiedzieć -jak kwitnące!! Na początku czerwca są bardzo cennym pożytkiem dla pszczół i innych bzykaczy, zwłaszcza 'Kiese'.  A od jesieni niezwykle pożądanym pożytkiem zimowym dla ptaków.
Dobrze znoszą cień i są odporne na choroby.
'Kiese' hodowli Hermana.Kiese z 1910 roku z matki R.canina z bardzo arystokratycznym 'General Jacqueminot'  (HP Roussel 1853) Odmiana ta może być przykładem jak powikłane i czasami może niespełnione są nadzieje hodowcy, gdyż z takiego ojca, urodziła się najzwyklejsza canina, tyle że z intensywniej wybarwionymi kwiatami i dużo większymi owocami.
Broń Boże to nie jest wybrzydzanie czy lekceważenie  z mojej strony, ja bardzo cenię tą odmianę, tylko chcę powiedzieć, że  wydawałoby się, że z genów 'General  Jacqueminot 'powinna powstać jakaś naprawdę powalająca na kolana odmiana.


'Abbotswood' odmiana angielskiego różarza Thomasa Hillinga z 1958 roku, w przeciwieństwie do poprzedniej ma pełne, jasno  różowe kwiaty. Reszta charakterystyki jak dla 'Kiese'
To są też  dobre róże dla leniwych i zapracowanych bo nie wymagają żadnego wysiłku aby je utrzymać w dobrej kondycji . A tworząc  z nich  żywopłoty wiatrochronne, dające jednocześnie ptakom i bzykaczom pożywienie jak i miejsce gniazdowania, mogą odwdzięczyć się za  to swoje miejsce w naszych ogrodach.



Ale żeby nie było tak słodko, muszę jeszcze wspomnieć o jednej sprawie, te najwcześniejsze róże uwielbiają kwieciaki malinowce, czyli trzeba sie liczyć , że jakaś liczba pączków nigdy nie rozkwitnie, gdyż w pewnym momencie zostanie podcięta, zaraz podam mój sposób na tego owada -szkodnika (z naszego punktu widzenia). Pocieszające jest to że na tych różach są setki pąków, tak więc i tak zawsze sporo zakwitnie.
A ja po prostu pieląc wokół tych róż , zawsze zbieram te ścięte pączuszki i wyrzucam je do śmieci, niszcząc  ,ograniczam  w ten sposób populację tego owada  w następnym roku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A według mnie...