Faktycznie zobaczyłam maleńką myszkę , miała takie dłuższe tylnie łapki i tak śmiesznie baraszkowała, jakby pierwszy raz była na dworze. Ale rzeczywiście między uszkami miała takie miotełki, pierwszy raz takie widziałam albo rzeczywiście inna mysz albo nigdy tak dokładnie się nie przyglądałam.
Widziałam dzisiaj też rudzika i strzyżyka.
Rudzika nie muszę przedstawiać, gdyż doskonale spopularyzował go film Agnieszki Holland "Tajemniczy Ogród" a z własnego ogrodu mogę powiedzieć że rzeczywiście lubi bliskość człowieka, gdyż ile razy robię jakieś wykopki od razu się pojawia , podskakuje i coś złapie błyskawicznie i z metrowej odległości znów czatuje na jakiś smakowity kąsek.
Strzyżyk to taki mysi ptaszek, maleńki z rozjaśnioną piersiczką, koloru samicy kosa,z zawsze pionowo ustawionym ogonkiem, wiedzie żywot w zakrzaczeniach tuż nad ziemią , nawet jak frunie to też nad ziemią.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
A według mnie...