Róże przezimowały doskonale, jak nigdy... Wygląda na to, że nie ma żadnych strat ale to stwierdzę dokładnie jak zacznę na poważnie działać w ogrodzie. Ten sezon dla mnie ciężki, różne problemy zdrowotne i wymóg codziennego zarabiania, to najgorsze- zabiera czas i siły, których brakuje na przyjemność pracy w ogrodzie...
A ramblery i inne pnące? te to w tym roku stworzą bajkowy widok !!! R.aeyrshire Splendens, ten mój różany potwór, to taka różana liana, której pędy szczelnie pokrywają dach mojego cieniownika, końcówkami zwisając- już widzę ile będzie kwiatów !!! A 'Roville' ? No cóż, jest bujna , jakby w ogóle nie było zimy...A 'Elegance' ? która ma ponad 4 m, tak wysoko ponad dachem cieniownika , to będzie widok z jej pełnymi siarkowo -żółtymi kwiatami !!!
A 'Tradition'97' ? A 'Manita? to moje coroczne pewniaki, w tym roku bajkowe, szczególnie....
Mogłabym tak w nieskończoność wymieniać , odmiana po odmianie, wszystkie piękne.
Szczególnie godne podziwu te, które nie były opatulone chochołem i te które tylko częściowo były opatulone.
Problemem jest tylko rodzaj podpory dla takich mocno rozrośniętych pnączy, niestety podpatrzone w ogrodzie Andre Eve, proste, drewniane podpory z sosnowych stempli budowlanych, nie sprawdziły się. Po 4 sezonach , tej zimy 5 słupów wywaliło się , mimo zasmołowania końców. Przewaliły się słupy razem z różami, muszę przyznać, ze trochę mnie to załamało, znów koszty, bo wymyśliłam , że takie podpory muszą być jednak metalowe, to jest triumf niemieckiej przemyślanej solidności nad trzpiotowatym francuskim romantyzmem......
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
A według mnie...