Po południu z Pruhonic małą grupą udaliśmy się na prywatne zaproszenie Pana Zdenka Krupki na jego pola irysowe- piękna zadbana kolekcja z unikalnymi odmianami. Zadziwiło mnie jak wspaniale rosną irysy na polu gliniasto -kamienistym w pełnym słońcu.
Kolekcja składa się z odmian starszych, nowszych i najnowszych, jedyną jej wadą było to , że właściciel nie ujawniał nazw odmian, trzeba było chodzić po polu ze spisem,co było bardzo uciążliwe, praktycznie nie wykonalne, tak że zdjęcia będą nie podpisane.Ale mimo to wybrałam wiele odmian do ewentualnego zakupu poprzez podsłuchanie , korzystanie ze spisu i wspólne domyślanie się jak nazywa się dana odmiana....
Było to bardzo miłe i energetyczne przeżycie. Z rozmów uczestników pokazu widać było jak inaczej podchodzą do piękna tego kwiatu hodowcy a jak inaczej zwykli miłośnicy- kolekcjonerzy. Ci pierwsi patrzyli na formę ,na najnowsze trendy , na sztywność kopuły , rozłożenie dolnych płatków, na falowanie dolnych płatków, na ząbkowanie brzegów kopuły, na kolorystykę. Hodowcy patrzyli na to co już osiągnięto ,oceniając co można jeszcze osiągnąć, zaś my miłośnicy ,bo do takich się zaliczam ,tylko na piękno danego kwiatu , co dla każdego jest subiektywnym odczuciem.
Dla mnie ważne są kolory, zwłaszcza niezwykłe połączenia i takie przydymione brudaski ,ale cudne są też te ząbkowania kopuły. I falowane brzegi. No i kwestia kształtu kwiatu- te stare odmiany są smukłe -to jest piękne , choć przy nowych barokowych kształtach mogą się wydać bardzo skromne, ale dopiero przy tych starych odmianach widać jak wielki dokonał się hodowlany postęp.
Po emocjach irysowych nastąpił czas zwiedzania Pragi pod przewodnictwem gospodarza Pana Zdenka Krupki, to dopiero była jazda...Niespożyta energia Pana Zdenka , a nasza chyba mała kondycja, po 2-3 godzinach padliśmy po prostu jak kawka...Ale było to naprawdę prawdziwe zwiedzanie Pragi z punktu widzenia rodowitego Prażanina.
Poniżej plon moich fotograficznych irysowych łowów:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
A według mnie...