Tytuł jak z jakiegoś bergmanowskiego albo ibsenowskiego utworu, takie jakieś toksyczne klimaty...
Ale to prawda, nie powinnam już kupować róż pnących ani tym bardziej -ich większych wersji ramblerów a tymczasem 3 sztuczki jadą do mnie- Louis Rambler, Kiftsgate Violet i Wedding Day.
Cieszę się ogromnie, ale to czyste wariactwo, nie mam siły na okrywanie, a na początku grudnia zacznę tą ciężką robotę, jak pomyślę o tym co mnie czeka....Ale mam trzy nowe ramblerki....I mam już dla nich wymyślone miejsce, posadzę ich przy paskudnym betonowym murze koło Brendy Kolvin, tylko Louis Rambler trafi na rabatę piżmówek do odmian L.Lensa. a na murze będzie jeszcze miejsce na jakieś 2 nowe sztuczki....
Cześć Gosia,Kupiłaś piękne ramblery,szczególnie mam słabość do fioletowych kiści (marzę o Violette...)Okrywanie takich wielkich pnączy na pewnej wysokości może być niemożliwe...ale liczmy na dalsze ocieplenie klimatu ,a co za tym idzie na ciepłe zimy,wtedy okrywy nie będą potrzebne...:)
OdpowiedzUsuńCześć Nela a które ramblery nie są piękne! Już samą chmurą kwiatów i swym ogromem robią wrażenie Ja okrywam dokąd sięgam i daje radę wogóle okryć , bo to też kwestia siły, czasami już mi jej brakuje , Najpierw takiego olbrzyma muszę objąć w pasie, przeciągnąć sznurek wokół, już przy tylko tej czynności można opaść z sił zwłaszcza, że czasami rąk brakuje a ile brzydkich słów przy okazji poleci w eter...
OdpowiedzUsuńKiftsgate Violet u mnie dobrze zimuje w pionie wtłoczona w kolumnę.
OdpowiedzUsuńUla niczym jej nie okrywasz?
Usuń