sobota, 14 listopada 2015

Rosarium St. Albans

Kolejne miejsce  warte odwiedzenia dla miłośnika róż , to miejsce które odwiedziłam dzięki mojej córci Zofii i jej mężowi Hassanowi, to oni wymyślili i zrealizowali tą niespodziankę.... A ja o tym miejscu po prostu marzyłam, mało tego cała Rodzinka z moim Mężem cierpliwie czekali aż wszystko obejrzę , bo oni całkiem nie różani...




St.Albans ogród różany Królewskiego Angielskiego Towarzystwa Miłośników Róż, położony na ok 10 ha, założony w 1876 roku, najważniejsze że położony w bliskości Londynu.  Dopiero od 1965 w nazwie zyskał słowo 'królewski"gdyż dla Królowej Matki było to ulubione miejsce odwiedzin i z tego też powodu stałą się jego patronką i mecenaską. A Królowa Matka  znana była ze swoich ogrodniczych upodobań przykładem niech będzie zamek Balmoral.
 Miejsce piękne, pełne niezwykłych, wypielęgnowanych odmian w liczbie 1700 szt posadzonych  na nieskazitelnych rabatach w liczbie ponad 30 000. Widziałam cały przekrój różanego świata począwszy od historycznych do współczesnych odmian wyhodowanych  po 1900  roku, przede wszystkim mieszańce herbatnie.Widziałam też piękną rabatę z przedstawicielami odmian Austina i tu muszę przyznać, najpierw chciałam je zlekceważyć- no wiadomo austinki piękne- i przejść tylko zerkając ,aż nie wiem w którym momencie zaczęłam fotografować a przy Munstead Wood to aż klęknęłam ,aby powąchać te czarne nabite łebki. Słowo "klęknęłam" mówi o plusie i minusie tej odmiany- klęknęłam bo łebki zwisają -to poniekąd wada, tak ciężkie, że zwisają jak mój ulubiony Abraham Darby i klęknęłam bo za wszelką cenę chciałam się przyjrzeć i powąchać te czarne fioletowe kwiaty ,tak piękne, ze nie mogłam odpuścić i od tej pory Munstead Wood jest na mojej liście chciejstw , posadzę go na rabacie fioletowej koło Burgundy Ice, Minervy i Wild Rover.W całkiem doborowym towarzystwie...




Prawda, ze podobny do Lykkefunda?


To moje pierwsze tak bliskie spotkanie z Paul Himalaian Musk Rambler i do tego z takim rozrośniętym i rozkwitniętym egzemplarzem. cudny, muszę go mieć!!!!
Pierwszą próbę już raz poczyniłam ,ale zdaje się że po pierwszej zimie przepadł i zraziłam się , uwierzyłam że nie do naszego klimatu i pewnie tak jest, bo czytam wiele negatywnych opinii o tej odmianie , w kwestii zimowania.








Imponująca Probuzeni

Nieznana z imienia odmiana pachnąca oszałamiająco










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A według mnie...