Tak jak wcześniej pisałam, mam swoje ulubione angieleczki , ale w wersji pojedynczej....
The Aleksandra Rose ( AUSday) z roku 1992 z przepięknej matki Shropshire Lass i różowego ojca Heritage. Cudna kolorystyka którą wzięła po matecznej odmianie.
Mam ją od 3 lat , rośnie nieźle i zdrowo, kwitnie obficie cały sezon. Kupowałam ją jako różę pnącą ale jak dotąd jej siła wzrostu nie wskazuje na to aby miała się piąć. Wygląda raczej na mocno rozrzewnioną do 1metra wysokości.
W tym roku The Aleksandra Rose spotkałam u Johna Scarmana u podnóża róż pnących rozpiętych na długiej ścianie, zachwyciła mnie czym potwierdziłam swój wybór sadząc ja u siebie ,ale też raczej potwierdziła swój niski wzrost, o czym wiedział właściciel ogrodu sadząc ją na brzegu rabaty. U mnie rośnie na kolumnie razem z kolejną piękną angieleczką Fighting Temeraire.
Fighting Temeraire ( AUStrava) z 2011 roku o wyjątkowo dużych kwiatach, które zawsze są tak duże, czasami niektóre odmiany mają tylko pierwsze duże kwiaty, następne bywają zdecydowanie mniejsze ,ale Fighting Temeraire jest wyjątkiem...każde kolejne są naprawdę duże. Rośnie u mnie z The Aleksandra Rose, obie miały być pnące, będzie dobrze jeśli choć jedna z nich zacznie piąć się ku górze i chyba tak będzie bo właśnie Fighting Temeraire , rośnie o jeden sezon dłużej i ma dłuższe i bardziej giętkie pędy.
Kolorystyka wydaje się być podobna, ale to tylko na zdjęciu, w rzeczywistości są inne ,choć jednak trochę podobne.
Zdrowa, pachnąca i powtarzająca kwitnienie, choć The Aleksandra Rose zdecydowanie intensywniej niż jej sąsiadka.
Morning Mist (AUSfire) zupełnie jak Summer Wine....opisywałam mój okaz też przy okazji opisywania tej odmiany w St. Albans
Takie pojedynki zaliczane są do kategorii tzw angielek mimo, że wyglądem różnią się znacznie od swoich wypasionych sióstr, mają różne pochodzenie, najczęściej nieznane szczegółowo, sam hodowca wzmiankuje tylko na ten temat, nie ujawniając szczegółów. Do jednego worka z etykietą angielki-austinki wrzucane są odmiany o różnym typie wzrostu , mi to nie przeszkadza aż tak bardzo przy wyborze miejsca sadzenia , gdyż i tak zawsze sama muszę sprawdzić co i jak, i sama też muszę się rozczarować albo potwierdzić że jest ok....
Nie mogę znaleźć swojego zdjęcia Rose of Picardy (AUSfudge)odmiany z roku 2005. U mnie też rośnie zdrowo, tylko ten jej kolor opisywany nawet u hodowcy jako czerwień...??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
A według mnie...