czwartek, 3 marca 2016

Chwila wytchnienia w różanej kolekcji St.Albans

W ramach przerwy w monotonii mej pracy i mam nadzieje ku radości różanolubnych serc , chcę wrócić jeszcze do St.Albans.W swej wędrówce po tym magicznym miejscu  i w prezentacji tej kolekcji Królewskiego Towarzystwa  Miłosników Róż zmierzam ku końcowi, jestem już coraz bliżej wyjścia  a tu jeszcze tyle różanych nieznanych mi piękności....
Zadziwiające jak czerwień pięknie gra z lila-fioletem


Paul's Lemon Pillar piekna i historyczna ale  mam przeczucie że raczej nie dla nas... spojrzałam na rodowód i rzeczywiście raczej nie dla nas   Pochodzi z krzyżowania Frau Karl Drushki HP x Marechal Niel , niebezpieczne geny są ze strony ojca , bo to noisette....



 Tunel różany z drugiej strony ale tak jak z tamtej strony  kwitł piękny czerwony akcent, tak tutaj nie ma śladu kwiatów ...choć i tak jest pięknie....

Perukowce- w cieniu i  podświetlony słońcem

 Irys cuchnący Iris foetidissima- nie tylko w nazwie ale cuchnie w rzeczywistości i to nieżle.
miałam  go kiedyś w siebie, ale nie raczył zakwitnąć ,więc nie miałam możliwości zapoznać się wcześniej z taką jego przypadłością . gdyby nie ten zapach byłby bardzo interesującym irysem.



Emily Gray hybr- wichuraiana hodowli angielskiej Dr.A.H.Williamsa z roku  1918, w tym samym roku wprowadzona na rynek przez Benjamina .R.Canta & Sons.Pochodzi z pieknego krzyzowania Jersey Beauty x Comtesse du Cayla. Nie znam tej odmiany , więc nic już nie dodam, znam tylko i to przez "chwilę" odmianę mateczną Jersey Beauty, która była u mnie przez jeden sezon, spłowiałą żółcią mnie zachwyciła , pięknym,dużym  kwiatem o pojedynczym okółku ale po tej pierwszej zimie, którą jej przyszło przeżyć w tak nie sprzyjających temperaturach - nie odbija...



wilczomlecz, przepiekna pomaranczowa plama


Dwa zdjęcia , dwa rzuty na tą samą pergolę, bajeczną pergolę...
 Okolice centralnego stawu



kolorowy akcent ...

Dusky Maiden od razu uprzedzam zdjęcia są raczej fatalne, ten kolor to dla mnie wielka trudność, nie umiem go uchwycić a jest to ta najpiękniejsza aksamitna czerwień z czarnym nalotem. Jak na razie nie uchwytna odmiana dla mnie a bardzo chcę ją mieć, hodowli mistrza niezwykłych kolorów Edwarda Burtona LeGrice z 1947 UK .Pieknota powstała z krzyżowania Else Poulsen ( fl ) x ( Daily Mail Scented Rose TH  x Etoile de Hollande TH  klasyfikowana wg HMF jako polyantha /floribunda








Ach porcelanowa piękność jest  mieszańcem  herbatnim z 1935 roku hodowli WmE.B.Archer & Daughter, z  równie pięknej jak i trudnej krzyżówki Dainty Bess ( HT) x Lady Hillington ( Tea )  Poluję na nią od dłuższego czasu , tej pięknotki jak i White Wings brakuje mi do kolekcji 4 starszych mieszańców herbatnich. Nie przeszkadza mi też świadomość , że to prawdziwa skromnisia skrywająca swoje wdzięki, ilekroć miałam z nią do czynienia zawsze kwiaty były takie wpół uchylone i zawsze paluchem musiałam troszkę odchylać płateczki....
Chcę mieć ją też z drugiego powodu, upamiętnia kolejną szaloną kobietę, która kwiaty ukochała ponad wszystko- Ellen Willmott- Ellen w tej swojej szalonej miłości i pasji , w pogoni za nowościami straciła cały majątek, zmarła w biedzie. Jest mi bardzo bliska jak i Marie Henriette Grafin Chotek

Cudne kolory i budowa ale nie moja bajka , nie znam tej odmiany, za HMF powtórzę, że jest climberem hodowli Ch.Warnera z roku 2006.



Ooo to już moja jak najbardziej moja bajka , mam ją już któryś rok ,powolutku sobie rozrasta się i jest po prostu bajeczna, kwitnie cały sezon , pachnie i tak jak kiedyś już pisałam ma niezwykłe liście bardzo drobne i wydłużone, u mnie rośnie z Hermannem Schmidtem i tą różnicę w wyglądzie liścia na tle hermanowych liści widać dokładnie



Różowy posłonek


Piękna odmiana ale nie moja bajka...





Penelope piżmóweczka hodowli J.Pembertona  z roku 1924 roku. Bez komentarza, bo wiadomo piżmówka czyli cud w sam sobie i naprawdę warta tego określenia...

Laurowiśnia 



Janet's Pride hybr rubiginosa hodowli raczej Paula z 1892 roku   o paru synonimicznych nazwach Jay, R.rubiginosa variegata, Clementine- nazwa  która zresztą występuje przy odmianach z różnych grup, sama mam w kolekcji Clementine galijkę.
Marzę o niej i co najważniejsze wiem gdzie można kupić, chyba w jedynej europejskiej szkółce która ma takie rarytasy jak ta odmiana i kolejna zupełnie nieznana rubiginosa Refulgence-Williama Paula z 1909 roku, a mam na myśli Rosenposten z Danii. Ale tam zamawiać to trzeba się liczyć z wydatkiem twardej waluty 100 eurosów- są bardzo drodzy... Waham się , myślę , kalkuluję wybieram odmiany- problem w tym ,że w  tym roku mam weselisko Synka. bo gdyby nie, to bym zaszalała.
Bo chyba już  kiedyś to mówiłam -  jestem typowym łowcą roślin, uwielbiam wyszukiwać a potem  zdobywać.




4 komentarze:

  1. Margo napisała "Chcę mieć ją też z drugiego powodu, upamiętnia kolejną szaloną kobietę, która kwiaty ukochała ponad wszystko- Ellen Willmott- Ellen w tej swojej szalonej miłości i pasji , w pogoni za nowościami straciła cały majątek, zmarła w biedzie. Jest mi bardzo bliska jak i Marie Henriette Grafin Chotek" Nic dodać, no może to, że majątku nie straciłaś, ale wszystko (prawie) co zarobisz "ładujesz" w rośliny. Żeby te Twoje rośliny wiedziały ile wysiłku i poświecenia im dajesz, to pewnie z wdzięczności kwitłyby przez cały rok ;)Powodzenia w łowach.
    Huawei

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach pięknie to napisałeś!!!!szkoda, ze rośliny nie wiedzą, bo by pewnie kwitły cały rok ale i tak odwdzięczają mi się , pięknym wzrostem, kwitnieniem , tym , że nie wypadają tylko najczęściej trwają rok w rok razem ze mną....

      Usuń
  2. Open Arms, Penelope, Janet's Pride - wszystkie przecudnej urody!!! Takie widoki o tej porze - bezcenne:), a Twoja pasja zawsze mnie zachwyca...
    U nas przedwiośnie - kapryśne, ale śniegu brak, w dzień pada deszcz, w nocy lekko przymarza. Zastanawiam się, co zrobić z zimowym okryciem róż (u mnie to stroisz i kopce z kompostu). Już zdjąć te gałęzie czy jeszcze poczekać? Ty już swoje rozebrałaś ze słomianych sukienek?
    Pozdrawiam Cię Małgosiu najserdeczniej i życzę spokojnej pracy!
    Ania Wiśniewska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Aniu widzę , że masz te same upodobania, prawda, że piękne ?!! W żadnym wypadku nie daj się zwieść tej złudnej aurze, mamy dopiero początek marca, jeszcze tyle przymrozków przed nami, pod kopcem korzenie mają ciepło a igliszowe sukienki chronią przed przymrozkiem a i mrozem w nocy a za dnia chronią przed ostrym wiosennym słońcem. Ja zaczynam zdejmowanie dopiero w połowie kwietnia.

      Usuń

A według mnie...