środa, 9 marca 2016

St.Albans wciaż ku wyjściu

Jak w tytule zmierzam ku wyjściu ale jeszcze dużo przede mną nieznanych mi odmian, pięknych kompozycji np taki zwykły  bodziszek, a jakie potrafi zrobić wrażenie w tym momencie, bo najwięcej odm kwitnie tylko raz, aby efekt trwał wiecznie trzeba dobrać odmianę kwitnącą długo albo raz kwitnącą podsadzić inną byliną kwitnąca w późniejszym terminie.


Sally Holmes moja miłość nie mogę się powstrzymać aby nie napisac tych słów, mam 3 szt posadzone w trójkąt i myślę,że nareście w tym roku zrobi piękną plamę. Odmiana hodowli R.Holmesa z roku z 1976 roku a więc już nieco wiekowa a wygląda na to, że dopiero teraz przeżywa swoje 5 minut.
Jest  obecnie na rynku druga odm bardzo podobna do Sally Holmes, mam na myśli Sourired'Orchidee, jej zdjecia będą poniżej-porównajcie i wyłapcie różnice, które są bardzo subtelne.....Wdzięku Sally Holmes dodają kontrastowo zabarwione paczki, ale ta druga odmiana też ma tą wdzięczna przypadłość...





Pięknota z różowymi pręcikami, dziś mam ją w 3 szt posadzonych w trójkąt, ta odmiana to było moje długoletnie marzenie, jak ja zdobyłam ,posadziłam , rośnie pięknie i zachwyca , ale cóż obok rosną inne piękności i Jacqueline du Pre jakby troszkę zbladła w swej piękności....Ta smutna reguła dotyczy wszystkich odmian, każda  naprawdę piękna w pojedynkę jest królową rabaty a w masie innych piękności ginie jej wyjątkowość, gdyż wszystkie są wyjątkowe pod jakimś względem. Pisząc wszystkie mam na myśli wyjątkowe, to oczywiście odczucie w pełni subiektywne ,ale tak jak Jacqueline du Pre jest wyjątkowa przez te swoje różowe pręciki i tą podwójność okółka porcelanowych  płatków, tak np atutem Lilac Charm jest jej kolor i znów niezwykły kolor pręcików i ich grubość a z kolei Novalis ma wyjątkową zdrowotność, dziarskość no i oczywiście kolor. Wspominam akurat te odmiany, bo wszystkie one rosną na jednej rabacie.
Jacqueline du Pre jest odmianą angielskiego hodowcy Harknessa z 1988 roku i na poniższych zdjęciach prezentuje się naprawdę rewelacyjnie ,ale cóż się dziwić toż to Anglia ,u nich nie ma prawie mrozów, oni nie muszą  kopcować  i nie opatulać róż.



Jill Dando odmiana Amandy Beales z 2000 roku ,do obrotu handlowego wprowadzona przez szkółkę jej ojca w tym samym roku. Niezwykła odmiana z dwóch powodów,pierwszy raz zobaczyłam ją na zdjęciu w niemieckiej szkółce  Gartenpflanzen  Heinzza Schmida i od razu zapragnęłam ją kupić razem z drugą odmianą Joan Beales jeszcze cudniejszą z krzyżówki Henry Kelsey x Souvenir du dr. Jamain (HP.Lacharme 1865) która poprzez odmianę ojcowską mówi wszystko...Ale wracam do rzeczy, niezwykłość tej odmiany polega na tym, że jak zobaczyłam ją na żywo, jej piękność się potwierdziła , bo często na zdjęciu jest cudo a w rzeczywistości nic specjalnego.
Drugim powodem wyjątkowości tej odmiany jest smutna historia dotycząca rodziny Bealesów, w ciagu 2 czy 3 lat w niewielkim odstępie czasu  lat zmarła jej większa cześć- Peter, Joan i Amanda ich córka jedynie ostał się na tym świecie brat Amandy.  O tej tragedii dowiedziałam się z biuletynu Królewskiego Towarzystwa Różanego, który kupiłam odwiedzając St.Albans w czerwcu 2014 roku. Różany świat stracił hodowców z różnym stażem i osiągnięciami, u nas w Polsce prawie nieznanymi.  A dla nas miłośników to są po prostu ostatnie odmiany które wyszły spod ich rak i więcej już nie będzie....
Pisząc tego posta zerknęłam do wyżej wymienionej niemieckiej szkółki, ale niestety nie maja już Jill Dando i Joan Beales w swojej ofercie , ale za to znalazłam rarytasa nie z tej ziemii- znalazłam Fruhlingsschnee, kolejna odmiana do starej wiosennej kolekcji  Kordesa z 1954 roku...Napiszę jeszcze tylko, że najprawdopodobniej sprzedają właściwą różą pod właściwa nazwą, porównywałam zdjęcie z ich katalogu z innymi zdjęciami na HMF .




Kolejna odmiana bliska memu sercu pojedynczy okółek płatków, duży kwiat, porcelanowy kolor -same atuty. nic więcej nie napiszę bo mam dopiero malucha ledwo co zdobytego, mam nadzieję, że w tym roku pokaże co potrafi:) Ale wszędzie gdzie spotykam tą odmianę zawsze pierwszą myślą jest- muszę ją mieć!!!
a pierwszy raz ją zobaczyłam na wyspie Mainau chyba w 2010 roku, tyle lat marzyć o jakiejś odmianie !!! to tylko świadczy na jej korzyść....
Twórcą tego klejnociku jest nie kto inny jak Mistrz David Austin mimo tego, że jest znany z odmian pełnych tzw angielek English Roses Collection, ma dobra rękę do takich pojedyńczych każda z nich jest warta zakupu i wyeksponowania w ogrodzie. Pochodzi z roku 1968 a więc znów ciut wiekowa i tak mało znana....



Mój brudny paluch, no bo muszę go wszędzie wsadzić sprawdzić ziemię, rozstaw, czasami zdarza mi się zielsko wyrwać ot takie zawodowe zboczenie...


Nieznana mi zupełnie odmiana, nazwa może sugerować że pochodzi z hodowli Bealesów, ale nie znalazłam na HMF o niej żadnej informacji. Jest dużo odmian noszących to imię ale opis żadnej z nich do tej odmiany ze zdjęcia nie pasuje, może jedynie pasować  wzmianka o jakiejś żółtej odmianie o tym imieniu  hodowli Kordesów z 1991 roku ale nie ma zdjęcia a i informacje są skąpe.


W Anglii wzrostem nie można się sugerować bo tu wszystkie odm rosną bujniej  i wyżej niż u nas..

Słodka Sweet Haze

ileż  ma pączków, jak zakwitnie będzie widowisko i pożytek dla wszelkich latających nektaro -ssaczy  i pyłkożerców-ale wymyśliłam nazwy ?
A odmiana jest naprawdę piękna gdzieniegdzie klasyfikowana jako okrywówka a gdzieniegdzie jako shrub a ja kupowałam jako okrywówkę i tak została u mnie  posadzona z paroma siostrami np Purple Haze, Cute Haze i Satin Haze na mojej skarpie różanej. W tym roku zobaczę ją  pierwszy raz w pełni kwitnienia.

 rzut  oka w dal ...

Clair Matin piękna odmiana najczęściej klasyfikowana jako pnąca a u nas w Polsce rośnie krzaczasto, widocznie aby pokazać  w pełni swoje walory  musi mieć cieplej.
Odmiana starsza bo 1960 roku hodowli Marie-Louise (Louisette) Meilland, wciąż u nas popularna, spraawiająca  ludziom zawód tą swoją opieszałością we wzroście ale jednocześnie naprawdę ładna...
U mnie też rośnie już któryś rok, długo się męczyła pod Mme Plantier, w końcu ją przeniosłam na słup jako pnącą i jak dotąd rośnie sobie taki zgrabny prawie metrowy dosyć szeroki  krzaczek. I tak juz pewnie zostanie a z drugiej strony słupa posadziłam prawdziwie pnące odmiany, w miejsce Frau Helene Videnz, która odmówiła współpracy.

Piękny widoczek ogólny na różaną ścianę, którą zaraz przedstawię z bliska



White Cloud, tak jak piszę przy tego typu odmianach, nie jest to moja bajka, ale trzeba przyznać, ze na takim ogrodzeniu , w takiej masie i w wielu odmianach robią wrażenie...
Odmiana hodowli Kordesów z 1993 roku.



Piekna choć nie w moim typie odmiana hodowli zupełnie mi nieznanego angielskiego  hodowcy Douglasa L.Gandy z roku 1995.Trzy lata później sam hodowca poprzez swoją szkółkę wprowadził odmianę na rynek angielski.





Parkdrektor Riggers ot taka zwykła czerwona róża ale być może ma niezwykłą  cechę jaka jest mrozoodporność i wytrzymałość na kiepskie warunki. Być może to przypadek , kupowałam ją  w 1992 roku  w  zakładzie produkcyjnym roślin ozdobnych w Broniszach na naszą podwarszawską działkę, nie dostaliśmy pozwolenia na budowę, przenieśliśmy się  w 1997 roku gdzie indziej a róża wiele lat po opuszczeniu działki trwała, rosnąc w trawie, bez żadnych kopców, a wtedy jeszcze zimy nie były liche... Powtarzam może to przypadek a może jej zaleta....
Nawet miałam teraz jakiś czas temu ją odkupować, ze względu na klasyfikacje bo toż to R x kordesii ale za bardzo nie mam miejsca na nią  a jeszcze muszę posadzić w okolice R x kordesii 2 historyczne odmiany należące do rubiginosa -hybr- Magnifica Hesse 1916 rok i Refulgence Paul 1909 rok.
Możliwe, że jak przeniosę 2 powojniki tanguckie w odmianach Anita i Kugotia , dwa powojnikowe potwory, to na pewno odkupię Parkdirektor Riggers i posadzę go razem z innymi kordesii Morgengruss i Leverkusen. Jak zakwitną to dopiero będzie widok!!!!



Etykieta jest zniszczona i widać tylko Belle Portu...ale gdy tylko wcisnęłam to hasło do HMF , od razu wyskoczyło cudeńko, cudeńko  z każdej strony- Belle Portugaise Jak HMF udaje greka jak się choćby jedna literkę źle wpisze, tak teraz od razu wybił całą nazwę i wydaje mi się że właściwą

a czyż nie cudeńko? z nazwy,z roku pochodzenia ,  z wyglądu pojedyńczego kwiatu i całego pnącza a już nazwisko hodowcy to już prawdziwy brylant. Nazwisko, które kojarzy się przede wszystkim z irysami bródkowymi. Kiedy szukałam informacji o rodzinie Cayeux dotyczącą ich dokonań na polu hodowli irysów, znalazłam wzmiankę, że zajmowali się hodowlą też innych roślin -między innymi róż. I to jest przykład -dowód. Znalazłam informacje , że Henri Cayeux był dyrektorem ogrodu botanicznego w Lisbonie w Portugalii i miał jedną słabość - był zachwycony R.gigantea z powodu jej wielkich kwiatów i długich żółtych pąków, poprzez różne zapylania postanowił uzyskać równie piękne odmiany jak R.giganatea ale też  bardziej odporne do np francuskiego klimatu, najpierw R.gigantea zapylił pyłkiem jakiejś odmiany herbatniej w 1898 roku , potem uzyskane siewki zapylał pyłkiem bardziej odpornych odmian w 1899 roku, efekty tych prac zobaczył w 1903 roku.
Cudeńko które ma prawdopodobnie pochodzenie nie na naszą strefę bo Souvenir de Madame Leonie Viennot x R.gigantea Collett ex Crepin pochodzi z artykułu samego hodowcy  ale też cytowane  References   jest inne pokrewieństwo R.gigantea x Reine  Marie Henriette.

To najprawdopodobniej pomyłka , nie ta roślina do tej nazwy , w HMF pod tą nazwą znalazłam opis i zdjęcia  2 zupełnie innych odmian.
Dla mnie ten pomylony okaz jest cudny ze względu na bujność rośliny, obfitość kwiatów, każdy pojedynczy  kwiat





Cała  różana ściana w pełnej okazałości tylko ten wózek z wężem ... co on tu robi???!!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A według mnie...