Spisuję , spisuję i końca nie widać. Trwa to tak długo ,bo do każdej odmiany muszę znaleźć opis, szukam w różnych źródłach, znajduję sprzeczne informacje, wtedy wybieram te które powtarzają się wielokrotnie. Ale największy problem sprawia mi w opisach HMF angielskie słowo shrub równe niemieckiemu Strauch czyli krzaczasty, krzewiasty, umieszczone w miejscu przeznaczonym na pochodzenie a więc klasyfikację. Słowo to pochodzi z klasyfikacji ogrodniczej, która mówi nam o typie wzrostu danej odmiany no i najśmieszniej jest jak o odmianie okrywowej pisze się shrub, bo ostatnio doszłam do takiego wniosku , ze słowo shrub jest takim workiem bez dna do którego wkłada się odmiany trudno klasyfikowalne.
Pan Marian Sołtys podał za Swendem Pedersenem duńskim hodowcą na swoim blogu w poście o rozwoju floribund, że J.Harkness stworzył nowy rodzaj floribund, który Duńczycy nazywają floribundami , zaś Anglicy nazywają je shrub. I to może jest jakieś wyjaśnienie ale i tak nie do końca ,bo określenie floribunda określa pochodzenie, zaś shrub typ wzrostu.
Ja rozwiązałam ten problem tak, że takie wszystkie shrub wpisałam do jednej grupy mieszańce międzysekcyjne i na razie tak zostanie i raczej już na zawsze, bo raczej trudno znaleźć pochodzenie róż współczesnych, hodowcy nie chcą go ujawnić w obawie przed konkurencją.
Kiedy już skompletuję pochodzenie, hodowcę i rok narodzin albo ewentualnie rok wejścia na rynek , kolejna rubryka od kogo i kiedy sprowadziłam -muszę znaleźć w swoich papierach no więc szukam, czas leci i tak nie jest źle ,bo obawiałam się ,że nie zapisywałam wszystkich nabytków a jednak większość odmian mam zapisane,notatki prowadziłam od 2008 roku..Ostatnia rubryka to uwagi, tam wpisuję pochodzenie -jaka odmiana z jaką odmianą, rok wejścia na rynek i kto wprowadził i gdzie oraz bardziej znane nazwy synonimiczne.
Wszystkie te dane piszę najpierw w swoich papierach a następnie przenoszę do kompa. I tak to trwa...
Obiecuje dla ciekawych, jak tylko skończę ,całość umieszczę na blogu.
No to masz robotę! Ale to dobra robota! Czemuś służy!Trzymam kciuki za szczęśliwe i pozytywne zakończenie spisu (choć wiem, ze przy tej ilości to dopiero początek! :-)
OdpowiedzUsuńDzięki Miłeczko za miłe słowa, dokładnie tak. roboty moc a przy tym jeszcze praca zarobkowa i czasami chwile marzeń co jeszcze i skąd zdobyć a czasami chwile zadumy i zdziwienia że to się( jakąś odm) miało i umiało się jej utrzymać w ogrodzie albo w ogóle zdziwienie że to się miało a człowiek już zapomniał. Są to takie miłe chwile wzruszeń ...
UsuńA kiedy wybierasz się na jakieś bezkrwawe ptasie łowy?
Cały czas się wybieram! Może w marcu się uda. Jeździmy tylko w środku tygodnia, bo w weekendy za dużo ludzi się kręci - wędkarze, rowerzyści, spacerowicze. Bardzo już tęsknię, ale musimy wziąć kilka dni wolnego, a mężowi trudno się wyrwać z pracy :-( Ale jak będzie ładny weekend, może nad Kierskie się przejdę i coś fajnego spotkam :-)
Usuń