Jest nią zupełnie świeży nabytek prosto od Rity Zala z Łotwy o wdzięcznym imieniu Rozija. Krwisto czerwona dekoracyjna piękność z ciemnym liściem , o średnicy kwiatu 12 cm ,o wysokości całej rośliny 60 cm. U mnie tylko wysokość się nie zgadza, jest dużo niższa , ma może z 30 cm. Została posadzona do doniczki zaraz po odebraniu przesyłki czyli pod koniec marca a do momentu wysadzenia do gruntu stała w tunelu foliowym . Tak że można powiedzieć, że została podpędzona i teraz odwdzięcza się wcześniejszym kwitnieniem. Coś ją pożarło ...
Jako że moja mroczna rabata niestety nie była strzałem w 10-tkę, bo zawiodły róże nie stwarzając widocznej plamy. A wiosną to w ogóle widok tam był tragiczny, bo większość z nich zmarzła do kopca i wydawało się ,że róże w ogóle znikną z tej rabaty ,ale ku mojemu zaskoczeniu, nie wiadomo kiedy , okazało się że jednak róże odbiły i nieźle rosną od zera ,jak gdyby chciały przekonać mnie, że ta rabata to po prostu miejsce stworzone dla nich ,ale to było później a wcześniej po stwierdzeniu strat, postanowiłam posadzić na tej rabacie dalie...No i posadziłam , ale asekurancko między kikutami róż nie wykopując ich, czyżbym przeczuwała - miała nadzieję, że odbiją ??!!
I tak Rozija znalazła się na mojej mrocznej rabacie z innymi jaskrawymi daliami o ciemnym liściu.
I znów mam nadzieję , że będzie pięknie czyli gorąco i mroczno a więc dokładnie tak jak zaplanowałam.
Może troszkę do tego klimatu nie pasuje pomarańczowa z czerwonym okiem Sunshine i żółta Classic Summertime , ale nie bardzo miałam gdzie znaleźć dla nich miejsce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
A według mnie...