Jak najbardziej , to prawda, mam 4 odmiany z serii Falls- Yosemite Falls( czerwona najwcześniejsza), Utigord Falls(różowa) , Niagara Falls( biała), Angel Falls( amarantowa).
Do tej pory muszę przyznać lekceważyłam je, jakoś nie zrobiły na mnie wrażenia- kwitną raz i koniec...
Ale w tym roku w końcu skradły moje serce- przezimowały bez jakiejkolwiek okrywy, myślałam nawet - -padną to- jeden słup będzie wolny na inne lepsze odmiany i nawet już cieszyłam się na zmiany, ale po zimie szybko stały się zieloniutkie , bez żadnych strat, tempo wzrostu porównywalne z R.ayshire Splendens czyli sprintery. Wydawało się, że będzie mało kwiatów , ale to co dzieje się teraz , to
przechodzi moje wyobrażenie, ilość kwiatów porównywalna z ponad 10-cio
letnim Lykkefundem.
Dzisiaj 15 czerwca tak to wygląda
Myślę, że za tydzień nastąpi apogeum kwitnienia i to w 4 kolorach !!! To będzie widok, cztery odmiany na jednym słupie- oczywiście zamieszczę stosowne zdjęcia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
A według mnie...