Zupełnie jak w kryminalnym filmie, zabił i taszczył ofiarę do swojej
norki. Jak się zorientował, że mu się przyglądam zostawił ofiarę, bo
zdał sobie sprawę, że za chwile może sam stać się ofiarą.
Z koleji
szybko zrobiłam co miałam zrobić czyli parę fotek , bo znów szkoda
straconego na próżno życia, chociaż tak naprawdę w przyrodzie nie ma
próżni, zaraz pojawiłby się inny amator łatwego łupu.
W roli mordercy
wystąpił żółto seledynowy pajączek, zaś ofiarą stała się wojsiłka
pospolita pożyteczna i na szczęście pospolita w ogrodzie odżywiająca się
nektarem kwiatów, jak i chorymi i padłymi owadami, jej gąsienicowate
larwy które wylegają się z jaj złożonych do ziemi, żerują na chorych
owadach.
Morderca to pająk kwietnik, właściwie samica pięknie
wybarwiona, przybierająca barwy pośrednie od seledynowatej żółci poprzez
białawe seledyny i ładne żółcie w zależności od kwiatu na którym
czatuje,dużo większa od samca który jest niepozornie wybarwiony.
Miejscem zbrodni stał się kwiat liliowca odmiany Mary Todd
Celowo przekręciłam zdjęcie, aby dokładnie pokazać samicę pająka kwietnika, gdyż jest piękna i jest też potrzebnym elementem ekosystemu. Jest też świadectwem jak przyroda jest mądra, gdyż te pająki zmieniając kolor w zależności od kwiatu, oczywiście w przedziale pewnych kolorów, pięknie się maskują, chroniąc się przed wrogami i ułatwiając sobie polowanie.
Rzut oka na ofiarę
Morderca pająk kwietnik w całej okazałości i w swojej urodzie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
A według mnie...