czwartek, 28 lipca 2016

Złapałam mordercę na gorącym uczynku...

 Zupełnie jak w kryminalnym filmie, zabił i taszczył ofiarę do swojej norki. Jak się zorientował, że mu się przyglądam zostawił ofiarę, bo zdał sobie sprawę, że za chwile może sam stać się ofiarą.
Z koleji szybko zrobiłam co miałam zrobić czyli parę fotek , bo znów szkoda straconego na próżno życia, chociaż tak naprawdę w przyrodzie nie ma próżni, zaraz pojawiłby się inny amator łatwego łupu.
W roli mordercy wystąpił żółto seledynowy pajączek, zaś ofiarą stała się wojsiłka pospolita pożyteczna i na szczęście pospolita w ogrodzie odżywiająca się nektarem kwiatów, jak i chorymi i padłymi owadami, jej gąsienicowate larwy które wylegają się z jaj złożonych do ziemi, żerują na chorych owadach.
Morderca to pająk kwietnik, właściwie samica pięknie wybarwiona, przybierająca barwy pośrednie od seledynowatej żółci poprzez białawe seledyny i ładne żółcie w zależności od kwiatu na którym czatuje,dużo większa od samca który jest niepozornie wybarwiony.
Miejscem zbrodni stał się kwiat liliowca odmiany Mary Todd
Celowo przekręciłam zdjęcie, aby dokładnie  pokazać samicę pająka  kwietnika, gdyż jest piękna i jest też potrzebnym elementem ekosystemu. Jest też świadectwem jak przyroda jest mądra, gdyż te pająki zmieniając kolor w zależności od kwiatu, oczywiście w przedziale pewnych kolorów, pięknie się maskują, chroniąc się przed wrogami i ułatwiając sobie polowanie.

Rzut oka na ofiarę



 Morderca pająk kwietnik w całej okazałości i w swojej urodzie




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A według mnie...