Po wielu konsultacjach ornitologicznych i przeczytaniu wielu lektur zbudował domek dla latających jerzyków.Ścianki domku dla jerzyków mój M zrobił chropowate, aby skały imitowały, aby ich zakrzywione pazurki mogły się łatwiej chwycić. Wyczytał, że domek musi pojawić się na przełomie maja /czerwca, gdyż wtedy najczęściej pojawiają się na Mazowszu, nie można wcześniej zawiesić, aby nie zasiedliły go inne ptaki.
A potem tylko czekał , czekał i nic, jerzyki wzgardziły nowym lokum w naszej okolicy. A może w ogóle nie bywają w naszej okolicy, wbrew pozorom one świetnie się czują w miastach, gdzie bloki ponoć traktują jako skały.
W końcu po 2 tyg wyczekiwania, zaczął być po prostu zły...to tak jak ja, kiedy M zrobił na moją prośbę budkę dla sowy i oczywiście sowa nie pojawiła się, tzn nie zasiedliła domku. Ale mam wrażenie, że sowy u nas zimą bywają, bo jaki inny biały ptak może poderwać się w nocy zimą? No chyba tylko ten co przynosi złą nowinę albo bocian który raz o zmierzchu usiadł na dachu sąsiadów a za parę miesięcy pojawił się bejbiś.
Zaczynam odchodzić od tematu, powiem tylko na koniec, że teraz moim marzeniem jest mieć i zainstalować w odpowiednim miejscu budkę dla nietoperzy....Nieraz je widuje u nas latające o zmierzchu, jest to dobry znak.....
Poniżej niecała relacja fotograficzna z akcji zajerzania naszego ogrodu...
Najpierw M z synem wykopali 2 metrowy dół, do którego jakimś cudem wsadzili tą betonową podstawę
Poniżej etapy wykonywania jerzykowego domku
Ale najważniejsze zdjęcia z koparką i stawianiem domku gdzieś mi zniknęły, gdzieś to nie tak do końca prawda, wiem doskonale gdzie, w Austrii i we Włoszech bałam się, że zabraknie mi miejsca na karcie i zrzuciłam bardzo dużo zdjęć na dysk zewnętrzny albo pulpit lapa no i od tego momentu zapomniałam o nich aż do chwili kiedy chciałam dodać do postu zdjęcia z całej akcji...Od razu panika, gdzie one są, mimo że w tych sprawach jestem naprawdę porządnicka, nie wiem gdzie one są...Wiem napewno, że bez sprawdzenia, bym ich nie usunęła do kosza, więc jest jeszcze nadzieją, że się znajdą. Moja babcia Zosia mawiała, że diabeł ogonkiem nakrył a one leżą na widoku i się śmieją...
Ale mam zdjęcie świeżo zrobione z aktualnego stanu




Z tymi Jerzykami to tak, jak z tą muchą :
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=VCH6n-OGSJA
Ale liczą się chęci, a Jerzyki w końcu się pojawią, albo i ...nie ;)
Mateusz
I ja mam taką nadzieję....choć wiesz czyją matka jest nadzieja....?
Usuń