Mój M w swoim warsztacie ma małą ropuszkę, jeden Bóg raczy wiedziec jak ona się tam dostała i jeszcze trudniej zrozumieć dlaczego tam trwa. Tam na podłodze w kanale są naprawdę trudne warunki. Ma wprawdzie chłodno,wilgotno,komarów i wszelkich much mnóstwo, mój M się cieszy, że ma takiego miłego sprzymierzeńca w tym zakresie, którego hołubi i dba o nią, zakrywając ją na czas pracy deseczką aby żadne iskry podczas spawania, jej nie poparzyły.
Ale dla mnie najbardziej zadziwiające jest to, że jak znika na parę dni, to gdzie jest i jak się wydostanie na zewnątrz- po schodach? No a dalej, kiedy brama jest zamknięta, musi opuszczać kanał w nocy, kiedy w warsztacie jest ciemno i cicho, bo nikt jej nie widział nigdy skaczącej po warsztacie No a potem jak wraca?
Zagadka....
Moim zdaniem jest to ropucha zielona , na początku myślałam, że to huczek, ale ropuszka grzebiuszka jest mniejsza, ciemniejsza i w dużym stopniu potrzebuje do życia ziemi. A ta nasza jest jasna z dużymi zielonymi plamami, szeroka taka fajnie rozklapciana, no i ma piękne złote oczy.
Zaś za dnia pełna parą w warsztacie rządzi Pan dyrektor Bulkosłąw I, pieszczotliwie zwany Bulkiem
Czyż nie całkiem po dyrektorsku, nie ma jak to pańskie oko konia tuczy....



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
A według mnie...