Przecież to prawdziwy rarytasek, hodowli mało znanego hodowcy niemieckiego Jurgena Weihraucha, odmiana piękna, wręcz gratka dla miłośników róż o pojedynczym okółku kwiatów, zupełnie nie spotykana w ofertach polskich szkółek a i w zagranicznych też nie bryluje w rankingu popularności.
Powinna budzić zainteresowanie posiadaczy uli w ogrodzie, gdyż to takie kwiaty o łatwym dostępie do pyłku i nektaru budzą największe zainteresowanie pszczół i trzmieli. Odmiana która kwitnie cały sezon pięknymi porcelanowo różowawymi kwiatami z brązowawymi pręcikami.
Zupełnie nie rozumiem!!! Dodam, że w przyzwoitej cenie 18,00zł ...
Do tego zdrowa i mrozoodporna przynajmniej w warunkach zachodniego Mazowsza, już o Poznańskiem czy innym południowo zachodnim województwie nie wspominając...
U mnie zimuje pod kopcem , okryta symboliczną gałązką igliwia.
Jakby jednak ktoś się zainteresował proszę o kontakt na maila.
Wszystko się zgadza, tylko, że poniższe zdjęcie to zdjęcie Petit Papillon odmiany Jurgena Weihraucha z 2008 roku , obie te odmiany zarówno Pink Dream jak i Petit Papillon, rosną u mnie zdrowo i nie przemarzają, Pink Dream mam u siebie od wiosny 2014 a Petit Papillon od jesieni 2013.
Wspomnę jeszcze, dorastają jak na razie do ponad 1 metra, rozpoczynają wiosną wzrost od wysokości na jakiej skończyły jesienią
.
Pani Małgosiu bo u nas liczy się róża, która ma multum płatków i płateczków, taki pustaczek jak ja nazywam róże podobne do Petit Papillon mało którego ogrodnika rozkochają, do takiego etapu trzeba dorosnąć. Mam tę różę od wiosny 2013 roku i dopiero w tym roku pokazała jaki potencjał w niej drzemie. Po pierwszym kwitnieniu wypuściła pędy długie może na ponad 2m, rozpięta na płotku powoli właśnie rozkwita, ona jest cudowna. Dodam że nigdy nie dostała nawet kopczyka.
OdpowiedzUsuńCieszy mnie zawsze każdy miłośnik pustaczków, choć ja wole określenie , które teraz przyszło mi do glowy, "motylich róż", bo te wszystkie pojedyńcze to takie motylki. To że piękna wiedziałam, że u mnie mrozoodporna też a gdzie Pani mieszka? Dobrze wiedzieć na jakim obszarze ma dobrą mrozoodporność ta odmiana.
UsuńMieszkam na Górnym Śląsku, prawie w samym środku. Nie zabezpieczam róż prawie wcale, no oprócz większości Souvenirów. Zawsze szkoda jak jakieś róże odchodzą, ale ostatnio z powodu mrozów nie odeszła żadna, za to z powodu złej jakości pomimo troskliwej pielęgnacji pożegnałam kilka.
UsuńTakich "motylich róż" mam całkiem sporo, a rozkochała mnie w nich róża Golden Wings, takie złote motyle skrzydła.
A Górny Śląsk to całkiem inna bajka, to już prawie 400 km na południe...Ma Pani wśród Souvenirów też róże herbatnie? Mieszańce herbatnie napewno ma Pani, bo mają zwłaszcza u Pani na G.Śląsku 100% mrozoodporności a ciekawa jestem jak róże herbatnie, mnie parę odmian kusi np Mme Berard, a nie chcę trzymać ich w pojemniku, chciałabym w gruncie ale jakoś wciąż mam obawy i opory.
UsuńMam hybrydy herbatnie, ale Souveniry dostają kopczyki z automatu, a na dodatek żadna z nich nie jest pnącą więc jak przemarznie to i tak zakwitnie kiedyś tam. O pnących herbatnich to nawet nie pomyślę bo chochołów nie mam siły i czasu robić.
UsuńWrócę jeszcze do "pustaczków" bo nie wszystkie one mają takie wielkie płatki jak skrzydła, np Erica lub Zoic to takie malutkie cukiereczki całkiem puste ze ślicznymi pręcikami.
Tak znam i mam Zoic i Erica (Eye Opener), to prawda to takie sliczniutkie cukiereczki, do nich można zaliczyć Peter Pan, który co prawda nie jest pojedyńczy z paroma okółeczkami płatków, ale w pełnym rozkwicie pokazuje całkowicie środek z żółtymi pręcikami. Piszę okółeczkami, bo to prawdziwe maleństwo, słowo "okółkami" byłoby za duże :)
OdpowiedzUsuńCzyli w pnące herbatnie że bez chochola przezimują, też Pani nie wierzy nawet u siebie na ciepłym G.Śląsku? Tak prawdę mówiąc myślałam....:( szkoda ale kiedyś może zaryzykuję, cóż jeden chochoł więcej...
Do opatulania, ewentualnego, mam kilka pnących Souvenirów, np Souvenir d'Emil Zola czy Souvenir de Handlova i to mi wystarczy tak do podziwiania jak i roboty.
UsuńMuszę się przyznać, że ostatnimi czasy wcale nie opatulam żadnej róży, wszak zimy mamy byle jakie, ale w pamiętne zimy wymarzły do ziemi Westerland i Iceberg Cl. nieopatulone, ale do teraz rosną i kwitną jak szalone czyli warto ryzykować.
Peter Pan też mam, lubię takie mikruski schowane w nogach większych róż.
Zimy byle jakie a mi takiej byle jakiej zeszłorocznej zimy zmarzł wielki krzaczor Ghislaine de Feligonde, z tego krzaczora nie zmarzła jedna gałązka , która będzie mam nadzieję zaczątkiem na nowo odrośniętego krzewu.
UsuńIle ma Pani Souvenirów w kolekcji? te dwie souvenirove odm są mi zupełnie nieznane.
Souvenirów miałam 69, niestety jeden okazał się nie tym czym miał być, a 6 nie dało rady, 2 od Petrovica a 4 od Louberta. Ostatnia jeszcze siedzi w ziemi ale będę musiała w końcu zrobić przekopki i jakąś inną posadzić w jej miejsce.
UsuńTe 62 Souveniry to są nawet takie, które mają taką nazwę wśród wielu innych synonimów. Gdzieś w G+1 są ich albumy ale tam nie umiem się poruszać.