czwartek, 6 października 2016

Strata w ogrodzie

 Środowe silne wiatry  zawładnęły Polską, ale wydawałoby się, że nie takie silne skoro pracowałam cały dzień w ogrodzie a jednak wyrządziły straty w Polsce w różnych regionach, u mnie w ogrodzie też. Powaliły Prunus cerasifera Nigra, stare duże drzewo, ale osłabione atakiem grzybów typu hubowego  nazywającego się wrośniak różnobarwny. Tym bardziej to przykre, że ta ałycza była podporą dla olbrzymiego ramblera Goldfinch, który wspiął się na nią i miał chęć piąć się dalej na żywopłot tujowy...Tak więc tyle lat wzrostu na próżno, wizja kolejnego różanego baldachimu nad ścieżką rozpłynęła się a właściwie przeminęła z wiatrem...

Pierwszy opisał i nadał  nazwę Boletus versicolor temu grzybowi  szwedzki botanik Karol  Linneusz w 1753 roku, obecnie nosi inna nazwę nadaną mu przez Gatesa Lloyda Curtisa w 1921 roku,, która została zaakceptowana przez Indeks Fungorum -Trametes versicolor (L) Lloyd. Nazwa ta pierwszy raz pojawiła się w pracy Stanisława Domańskiego w 1967 roku, a grzyb nosi parę różnych polskich nazw -huba różnokolorowa, hubczak różnobarwny,skórzak różnobarwny, żagiew różnobarwna. Jest pospolity w Polsce i występuje niemal na wszystkich kontynentach i na większości wysp. Przeważnie rośnie w koloniach  na martwych drzewach a w moim przypadku osłabionym.
Lubią żerować w nim larwy różnych owadów ostatecznie zjadając go, co widać na drugim zdjęciu




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A według mnie...