Dzisiaj moje serce ucieszył piękny widok dwóch brykających radośnie wiewiórek-czarnej i rudej. Ale to miły widok, dwie takie filigranowe, troszkę deko ważące drobinki niemal fruwały w powietrzu, przeskakując z gałęzi na gałąź .
Tak sobie baraszkowały na bezlistnych drzewach liściastych, a więc były doskonale widoczne, przez chwilę miałam wrażenie jakbym była w dżungli obserwując maleńkie małpki w koronach drzew. Najpierw zobaczyłam tą czarną , przez chwilę pomyślałam że to może kuna czy łasica. Z samego rana to bardzo energetyczny zastrzyk.
Widziałam tez już pierwsze "tramwaje" u nas tak się mówi na takie czerwono-czarne owady, chodzące jeden za drugim, ale co niezwykłe, bo przyczepione do siebie.
No i pierwszą biedroneczkę,która spod liści gramoliła się niezdarnie.
W ichnich ogródkach królują rośliny zimozielone- cisy, kaliny sztywnolistne, bukszpany, jaśminy nagokwiatowe, trzmieliny japońskie, bluszcze, laurowiśnie, cedry, itp.
Dzisiaj obudził mnie też przymrozek ale mimo już siódmego z kolei przymrozka pączki róż, ba małe listeczki są większości krzewów różanych nie zmrożone , na jednym dosyć wysokim z naprawdę dużymi listkami widać było szkody, ale może wysokość krzewu i jego ekspozycja na słońce są tego przyczyną.
Zła jestem na siebie ,bo w ostatniej chwili wyjęłam z walizki aparat, bo mało miałam miejsca i bałam się że się nie zapakuję, trzeba było wyjąć jakiegoś ciucha, ale dobra robię zdjęcia telefonem a że nie wzięłam kabelka, zdjęcia opublikuję po powrocie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
A według mnie...