Wiosna zastała mnie prawie na południu Niemiec i tak sobie spacerując, oglądam okoliczne ogródki. Mam kontakt z rodziną w Polsce więc jednocześnie mogę porównać co u nas ,a co tu ?- gdzie jestem.
Znajomi u których goszczę stwierdzają , ze u nich najwyższe mrozy dochodzą do -10 stopni, u nas nieraz do -30 stopni, u nich nie ma mrozów i odwilży, to podstawowe różnice, których dalszą konsekwencją jest to co widzę - nieokrywane prawie 2 metrowe bukszpanowe żywopłoty, gdzie u nas takie się nie uświadczy. Hortensje ogrodowe (Hydrangea macrophylla) z pięknymi żywymi pąkami na wierzchołkach -u nas kolejna rzadkość, najczęściej wierzchołki zmarznięte aby potem pięknie zwłaszcza od dołu odbiły nowe pędy.
Róże praktycznie nie kopczykowane, z pięknymi czerwonymi pąkami na całej długości pędów, jedynie róże na pniach mają pookrywane główki..
Widzę wysokie na 2 m kwitnące kaskady jaśminu nagokwiatowego (Jasminum nudiflorum) , u mnie 2 próby utrzymania tego cudeńka zakończyły się fiaskiem, pszczoły pokazują się jeszcze nieśmiało ale już pierwsze sztuki na nich łasujące widziałam.
Widziałam też już pierwszego motyla rusałka pawie oczko.
I wszędzie mnóstwo cebulowych -na trawnikach miejskich królują krokusy a w prywatnych ogródkach cały katalog cebulowych.
Gdzieniegdzie spotykam ciemierniki.
Niemal codziennie budzą mnie białe przymrozki, u nas potrafią zniszczyć długie pędy róż zwłaszcza z tych delikatniejszych grup. Ciekawa jestem jak tutaj...
Wszechobecne kosy buszują niemal pod nogami, jak dotąd nie zauważyłam jeszcze szpaków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
A według mnie...