Moje moyesii -hybr, których mam w kolekcji 10 odmian.
Znana, dostępna u nas i lubiana 'Marquerite Hilling' niekiedy nazywana 'Pink Nevada' angielskiego hodowcy Thomasa Hillinga z 1959 roku, jest sportem od 'Nevada'
Śliczna , powtarzająca kwitnienie bliżej jesieni.
Rosa moyesii odkryta przez E.H. Wilsona w 1903 roku w Chinach, nazwana imieniem misjonarza Moyesa.
Tworzy duże, u mnie raczej zwarte krzewy a taką jej cechą charakterystyczną , są bardzo luźno rozmieszczone kwiaty, prawdziwie szkarłatne.
'Eddies Crimson' kanadyjska odmiana J.H.Eddie z 1956 .
pochodzi z krzyżówki 'Donald Prior' x hybr of R.moyesii
'Nevada' pięknota Pedro Dota z 1927 roku pochodzi z krzyżówki La Giralda (HT Dot 1926) x hybr of R.moyesii
Tak się powszechnie uważa, ze należy do moyesii hybr, choć są i inne opinie na temat pochodzenia tej odmiany.
Wszystkie wymienione powyżej odmiany rosną wyśmienicie, tworzą duże jak nie potężne krzewy, nie wymagają okrywania, rosną zdrowo i kwitną jak szalone. Najmniejsza -przynajmniej u mnie -to 'Marquerite Hilling' Wszystkie mają duże pojedyńcze kwiaty z obfitym pędzelkiem pręcików, w których z lubością nurzają się rożne bzykacze wygłodzone po zimie i spragnione pyłku.
Te wcześniejsze róże lubią też niepożądane w ogrodzie owady, takie jak kruszczyca złotawka, ogrodnica niszczylistka i kwieciak maliniak.
Oczywiście niepożądane z punktu widzenia człowieka....bo w przyrodzie wszystkie one tworza piramidę pokarmową i są potrzebne, inna sprawa aby zawsze były w ogrodzie jakieś organizmy regulujące liczebność innych, na tym polega równowagai wtedy nie trzeba sie bać tych niby szkodników...
Ja to już do znudzenia o tej ekologii i równowadze ale naprawdę w to wierzę i widzę efekty u siebie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
A według mnie...