Aż nadszedł czas powojników wielkokwiatowych i do dziś w moim ogrodzie kwitnie i bujnie rośnie wiele powojników z tej grupy. Wymagają niewielkiego cięcia a ja czasami nawet i niewiele nie przytnę i też pięknie kwitną .
Mam C.crispa -bardzo bujnie rosnące pnącze o małych turbanikowych kwiatach błękitno-liliowego koloru. zimuje bez problemu, z braku czasu nie tnę go wcale, rośnie obok powojnika tanguckiego odmiany Anita, wspólnie przy jednym słupie.
Gdybym wiedziała ze Anita jest taka zaborcza nie sadziłabym jej w tym miejscu, gdybym jej pozwoliła po 3 latach zarosłaby cały cieniownik i wcale nie byłoby źle ,gdyby tworzyła prześwitujące nawisy, ale ona rośnie tak gęsto i tworzy tak grube poduchy, ze na dole jest zupełnie czarno, takie Anitowe poduchy wykluczają jakąkolwiek uprawę piętro niżej.
Drugi powojnik tangucki w odmianie Kugotia, też jest dosyć zaborczy ale bez porównania mniej niż Anita, Kugotia rośnie u mnie przy jednym słupie z Morgengruss i Leverkusen ( obie odmiany z grupy R x kordesii ) , przy małej mojej kontroli nie zagłusza obu róż.
Podsumowując -na pewno nie mają u nas szans powojniki z grupy montana i na te już nawet nie patrzę pod kątem kupowania .
Próbować będę jeszcze raz z C. rehderiana ( 2 próby już poczyniłam), bo jest piękny ze względu na jasno mleczno -cytrynowe dzwonkowate, pachnące do tego kwiaty no i póżną porę kwitnienia.
I chciałabym jeszcze raz spróbować z C.japonica, raz już próbowałam ale ta próba zakończyła się porażką.
Straciłam cierpliwość do wielkokwiatowych i praktycznie ich nie mam w ogrodzie. Pozostały viticella i montana.
OdpowiedzUsuńBo viticelle są naprawdę niezawodne, kwitną długo, w różnych terminach i do tego w bogatej palecie barw, choć dla wielu są tylko takimi kopciuszkami ,dla tych co cenią przede wszystkim wielkokwiatowe, nie dostrzegając subtelnego uroku drobnych kwiatuszków powojników włoskich
Usuń