Tamten pobyt to taka zajawka, na przyszłość, pamietam o tym miejscu i na pewno do Normandii jeszcze zawitamy z mężem na spokojnie . Znam jeszcze parę fajnych ogrodów i kolekcji ale marzy mi się też poszwendać trochę po wybrzeżu i trochę śladami mojej fascynacji Wilchelma Zdobywcy.
Zapraszam do Le Jardin de Jumaju.....
Nie dał rady w tym sezonie w donicy , nie doczekał sie stałego miejsca, ale wraca na listę chciejstw
Mój tego sezonu zakończył żywot, swoim odejściem zrobił miejsce dla paru rugosas
Ach kolor i budowa boskie , mimo, że to remontantka ,mam na nią chrapkę...Chciałabym posadzić tą odmianę na rabacie niezwykłych kolorów, choć niestety muszę przyznać, że nie sprawują się u mnie najlepiej, krzaczorki stoją właściwie w miejscu, mimo, ze większość z nich próbuję sadzić po 3 szt, wyglądają mizernie i plama kolorystyczna wciąż jest mała
Ale mimo to spróbuję , wg mojej filozofii...
To odmiana zagadka, wg etykiety remontantka, z wyglądu mchówka a nazwa jaką znam to albka...
Znana i dostępna u nas galijka
Mam tą odmianę , jedna z mniej znanych galijek
Zupełnie nieznana mi galijka a jak się okazuje są trzy różne odmiany o tej samej nazwie a należące do różnych grup- jest damascenaka powtarzająca kwitnienie ,nieznanego hodowcy z sprzed 1829 roku, galijka Viberta z 1829 roku jak i albka Descemeta z przed 1815 roku. Tutaj trop się łączy bo to przecież Vibert przejął całą spuściznę po Descemecie włącznie z polem pełnym siewek ...
Piękna albka
Mam na zdjęciach trzy okazy godne upamiętnienia swym imieniem tej kolekcji różanej, wszystkie trzy cudne ,ale która z nich ostatecznie otrzymała nazwę Le Jardin de Jumaju.? Mam nadzieję że w czerwcu 2016 choć jednym kwiatkiem a przekonam się . Jestem bardzo ciekawa . Naprawdę najchętniej stałabym się posiadaczką tych trzech cudnych odmian...ale raczej to niemożliwe. choć kto wie...I każda z nich obłędnie pachnie i każda z nich pasuje do mojej Treasure Trove.
Cudny Robert Leopold, współczesna mchóweczka o niezwykłej barwie, jeszcze niedawno piałam nad nią z zachwytu a tymczasem słabo u mnie rośnie i nie wiadomo czy przezimuje tą zimę, tak prawdę powiedziawszy już miałam ją zlikwidować jak zobaczyłam jaka to marnota zrobiła się przez cały sezon ale przez sekundę mignął mi w pamięci jej cudny kwiat i powstrzymałam się ale chyba nie bedę o nią walczyć, przy tej ilości roślin, powinnam mieć żelazny kręgosłup. żelazne kolana i żelazne dłonie a tymczasem klapa -zdrowie się sypie....Muszę iść w żelazne odmiany , takie które same dadzą sobie radę ,siły zostawiać na ramblerki....:)
Mam tego rarytaska o bardzo wiotkich pędach,w tym roku ucieszył mnie paroma kwiatuszkami...Jest to mieszaniec R.macrantha i R.roxburghii, hodowli Jules Gravereaux z roku 1901
Cudny kolor ale u mnie nie dałam rady i poległam w walce z rdzą, mimo, że remontantka posadzę ponownie ze względu na kolor na rabacie niezwykłych kolorów, tylko muszę znaleźć dobre żródło aby nie przyszła do mnie zainfekowana tą cholerną rdzą, bo bez oprysków naprawdę ciężko ją zwalczyć a u mnie żadna z różnie choruje na tą chorobę, szkoda by było aby się rozlazła tu i tam, wystarczy że mam rdzę gruszy i tak dumam co zrobić? polikwidować jałowce? Zarodniki fruwają z prądami powietrznymi i tak zalecą... Z grusz zrezygnować?
Irene Watts cudny kolor, zupełnie mój tej chinki, bengalki
Koniec
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
A według mnie...