piątek, 6 listopada 2015

Mój złotoręki

Nie mogłam się powstrzymać, aby nie pokazać moich nowych nabytków, które powstały dzięki zdolnościom mojego złotorękiego Męża. Pierwsze dwa zdjęcia przedstawiają piramidę , która niestety jest ażurowa i bardzo ciężko ją sfotografować, dlatego  mój Mąż robi tutaj za tło.  "Niestety"  znaczy tylko, że ciężko ją sfotografować ale w rzeczywistości jest idealna ani zbyt ażurowa ani za gęsta.   Posłużyła do podparcia Maigold ( R. Kordes 1953), u jej stóp rozłoży się  Amber Sun (Kordes & sons 1994/2005) i obok  u dołu  bocznej ściany piramidy mocno czerwona okrywówka Sommerabend ( Kordes & Sons 1995), gdzieniegdzie zaliczana też do floribundy. Jeszcze muszę tylko zabrać śliwę ałyczę o bordowych liściach i pełnych różowych kwiatach, ale na szczęście już znalazłam na nią miejsce, będzie rosła w towarzystwie świdośliwy w odmianie Robin Hill, 2 krzewów jagody kamczackiej i dużej jodły zwyczajnej, która zrobi piękne tło dla kwitnących wiosna drzewek. Jak zabiorę ałyczę kompozycja będzie kompletna, przed postawieniem piramidy miałam inną koncepcję  na to miejsce, miała tam być kompozycja czerwono- żółto-pomarańczowa i te 2 drzewka bordowolistne- jabłoń Paul Hauber i ta czerwonolistna ałycza miały być tą osnową na tle której pozostałe rośliny w tych kolorach by się pięknie prezentowały. Wyszło inaczej dzięki niespodziance którą zrobił mi mąż. Dzięki piramidzie łatwiej będzie okrywać Maigold i pięknie będzie się o nią opierała.
Jakaż popularna i płodna to rodzina, jedna piramida i 3 odmiany i każda z nich wyszła spod ręki tych niemieckich mistrzów.


 Kolejne trzy zdjęcia przedstawiają następne cudeńko bramkę -łuk na której lewej stronie posadziłam dwa ramblerki Treasure Trove ( Treasure 1977) i prawdziwy rarytasik  rambler Le Jardin de Jumaju. Na-razie są to dwa maluchy , ale zaraz po posadzeniu poszły dziarsko do góry i jak będą dobrze zimowały wnet zakryją bramkę -łuk i pójdą jeszcze wyżej na świerka. Wyobraźcie sobie kochani morelowe pełne różyczki  Treasure Trove poprzeplatane z leciutko morelowatymi dużymi ale pojedynczymi kwiatami Le Jardin  de Jumaju, obie odmiany obłędnie pachnące.
Skąd wiem, skoro Le Jardin  de Jumaju nie ma nawet w HMF Roses ?
Odwiedziłam  w 2011 roku to  francuskie rosarium , które się znajduje w Normandii. W następnym poście je przedstawię włącznie ze zdjęciami Le Jardin de  Jumaju, bo nie wierzę , żebym go nie obfotografowała.
A co więcej , od bardzo francuskiego żywiołowego właściciela dostałam nawet sadzonkę tej odmiany , ale niestety po tylu dniach podróży nie było co ukorzeniać....



Na ten sezon mój Złotoręki planuje 4 nowe  łuki  już nie tak rozbudowane, dosyć wąskie, jakby na głębokości  bo ok 50cm , tworzące jakby a'la tunel- na pierwszym łuku swoje miejsce znajdzie warkoczyk spleciony z pędów Venusta Pendula i Baltimore Belle, na drugim łuku oprą się   Jeanne D'Arc i Mme. Legras de St. Germaine, a na trzecim znajdzie oparcie Duc de Cambridge z jednej strony a z drugiej  niesforne pędy jednej z Trzech Gracji- Aglai.
Czwarty łuk posłuży za podparcie dla  Marie Henriette Grafin Chotek która to  czerwono kwitnąca pięknotka przejmie łuk tylko dla siebie z obu stron i stworzy piękną girlandę  nad miejscem do siedzenia. A jednocześnie miejsce to znajduje się przy samej rabacie róż hodowli R.Geschwinda. Tak, więc  wszystko układa się w piękną całość - hodowca i jego Protektorka razem...

2 komentarze:

  1. Super! Widzisz, niepotrzebnie się martwiłam, czym podeprzesz ;-) Trochę miałam wyrzuty sumienia, ale teraz jestem spokojna! :-*
    Wyszło świetnie, chyba idealne dla Twoich panienek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dopiero początek , efekt zobaczymy za jeden pełny sezon, jak ślicznotki strzelą do góry ale bramka już jest super, bardzo mi się podoba , dobrze mieć zdolnego męża.....

      Usuń

A według mnie...