Wchodzimy w głąb, ku następnej pergoli...Czyli to co tygryski lubią najbardziej..
Zacznę chyba od pomyłki, bo zdjęcie ma przedstawiać Lucky odmianę Garetha Fryera z 2005, nie znam jej osobiście ale na HMF Roses wygląda na paru zdjęciach zupełnie inaczej....
W tym miejscu muszę pochwalić się, że udało mi się zdobyć tego pięknego irysa, sama Pani Dyrektor ( Chief Executive Officer) Roz Hamilton odwróciła wzrok po uprzednim zaopatrzeniu mnie w łopatkę i sekatorek abym mogła spokojnie i z czystym sumieniem wykopać go sobie i od razu na miejscu odpowiednio przyciąć....
Boże jak można było nie skorzystać z takiej okazji, już nie śmiałam prosić o tego ciemnego, wyraźnie o staromodnym kroju ale o obłędnym kolorze, wyobrażam sobie, że może to starsza odmiana Edenite , hodowcy Gordona Plougha z 1958 roku a pochodzący z Great Day x Sable Night. Mam bardzo podobnego ale bez nazwy ..
To szczęście spotkało mnie dzięki mojemu Złotorękiemu i mojej Córci, oni pofatygowali się i poszukali kogoś z obsługi, aby spytać się czy można tą rudą piękność kupić, a miałam niesamowite szczęście, bo kupić nie można było ,ale że trafili na sama Panią Dyrektor , która po wysłuchaniu historii ze ma do czynienia z szaloną ogrodniczką i miłośniczka , musiała pozwolić abym sobie wzięła tego pięknego iryska ,który prawdopodobnie nazywa się Carnival Time
Coraz bliżej ku pergoli....
Już widać przedsmak tego co zaraz będę mogła w całej okazałości zobaczyć...
Oto i ona...
Bardzo mi się podoba atmosfera tego ogrodu. Zabudowania, alejki, ławeczki. Trochę pokryte patyną, tym lepiej się prezentują. Róże imponujące, nasadzenia wszelakie miłe dla oka.
OdpowiedzUsuńIrys piękny!