Wróciłam w końcu do rabaty angielek, które tutaj były tak okazałe, zadbane, że mimo niechęci a może dokładniej braku zainteresowania grupą tych odmian, zaczęłam je z radością fotografować. Muszę przyznać, że zadbane są piękne i w każdym ogrodzie na rabacie w ilości 3 szt będą robiły furorę. Duże, najczęściej pełne kwiaty w rozmaitych kolorach , większość z nich pachnąca. Nie dziwię się, że są tak bardzo lubiane i poszukiwane. A ja mam inaczej - mnie interesują i robią na mnie wrażenie odmiany Mistrza Austina o pojedyńczym okółku płatków takie jak Morning Mist, Windrush, Fighting Temeraine, The Aleksandra Rose czy Rose of Picardy i wszystkie te wymienione mam u siebie w kolekcji, oprócz Windrush o której wciąż marzę...
W tej się zakochałam dla koloru i zapachu, muszę ją mieć!!!!
Rose of Picardy- z tą odmianą miałam trochę niepokoju, mimo posiadania egzemplarzy z oryginalną etykietą szkółki Austina, gdyż we wszystkich opisach jej kolor jest podany jako czerwony, nawet na stronie hodowcy, gdy tymczasem jest on mocno rozmytym amarantem , z czerwienią mający niewiele wspólnego. Teraz już jestem pewna swoich okazów, gdyż nigdzie nie widziałam czerwonych kwiatów Rose of Picardy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
A według mnie...