poniedziałek, 21 marca 2016

Moje floribundy

Tytuł trochę przewrotny bo te odmiany które były wcześniej klasyfikowane jako floribundy, dziś można znaleźć jako shrub a jako, że większość z nich jest współczesna, hodowcy nie podają rodowodu i ciężko się odnieść do  tego określenia. Tak jak pisałam wcześniej pod określeniem shrub można znaleźć zarówno floribundy, jak i okrywowe  wraz z polyanthami.
Polianty i floribundy w potocznym uproszczeniu to po prostu róże wielokwiatowe, róże rabatowe.
Zaś  dzisiejsze okrywówki to już takie odległe i skomplikowane  krzyżowania , że i ciężko je jakoś sensownie  zaklasyfikować i może i dobrym określeniem jest  słowo shrub. Choć moim zdaniem byłoby lepszym określenie mieszańce międzygrupowe.
Mamouche odmiana hodowli Ann Velle Boudolf ze szkółki Lens Roses w 2006 roku wprowadzona na rynek.
Na stronie hodowcy przedstawiona jako floribunda.
Miałam ją krótko, niecały sezon, bo pewnej nocy moje psiaki w pogoni za jakimś celem , po prostu ją staranowały. Była piękna, bo w tych morelowawych odcieniach różu ,do tego pachnąca, choć może nie tak intensywnie jak bym sobie życzyła i jak by wskazywał kolor.
Ale mimo to nie zapadła mi tak głęboko w serce abym chciała ją odkupić.

Utopia subtelna  floribunda hodowli Delbarda z 2012 roku, z  kupiłam ją w szkółce Rosaplant.
Bardzo wdzięczna odmiana , dobrze i zdrowo  rośnie i cieszy oko swą porcelanową urodą. Zimuje oczywiście pod kopcem.

Leersum 700 przepiękna  floribunda o porcelanowej barwie płatków, zdjęcie zupełnie nie oddaje jej uroku. Długo na nią polowałam , szukając po różnych szkółkach, nie pamiętam dokładnie, ale być może mam ją z koleżeńskiej wymiany z Kamilą Szląskiewicz za moje oczka różane  dostawałam albo kupowałam u niej w cenie producenta upatrzone ciekawe odmiany.
Jest  to naprawdę piękna odmiana jeśli ktoś lubi takie porcelanowe barwy ni  to róż, ni  to morela a takie pomieszane i dalej nie tworzące zdecydowanego koloru.
Duży kwiat o pojedynczym okółku kwitnący cały sezon , niezbyt intensywnie pachnąca, może to kwestia zbyt cienistego stanowiska. Jest odmianą hodowli  holenderskiej firmy Interplant, nawet dosyć leciwą bo z 1979 roku.Wciąż niezbyt znana i nie bywająca częstym gościem w katalogach, trzeba na nią polować.
Powstała z ciekawego połączenia bo z krzyżówki Lichtkonigin Lucia x Marlena.
Odmiana mateczna jest czasami klasyfikowana jako climber ale tak naprawdę jest to odmiana w typie wzrostu Westerlanda, piszę to na podstawie własnego doświadczenia ,bo miałam jedną i drugą a klasyfikowana jest wg G.Krusmanna jako.......... tu przepraszam  i proszę o wyrozumiałość ale muszę zostawić puste miejsce ,bo nie mam przy sobie książki Krusmanna a nie chcę głupstwa napisać, uzupełnię ten fragment  po powrocie do domu.

Betty Prior-kolejna wyszukana odmiana, pierwszy raz zobaczyłam ja w ogrodzie Johna Scarmana za pierwszym tam pobytem, pierwsza myśl była cóż to za zawilec jesienny tak wcześnie kwitnie? Dopiero z bliska ze zdziwieniem stwierdziłam , że to nie zawilec a róża..
No oczywiście chciałam zaraz mieć ją, w końcu udało mi się kupić ją ze szkółki Bierkreeka z Holandii.
Rośnie zdrowo w towarzystwie Felicite de Parmentier, w dalszym sąsiedztwie z centifoliami a całkiem blisko są jej za towarzyszy Ruze Olivetska i Ceskie Praci Cest.
Rośnie zdrowo znosząc liściasty okap starej czereśni i cieniujące ją towarzystwo wcześniej wymienionych  ramblerów, zimuje pod kopcem a swymi kwiatami cieszy do jesieni razem z hortensją.






Ach Acropolis kolejna pieknota mam ją ze szkółki  Karin Schade a pierwszy raz w życiu zobaczyłam ją w rosarium w Zweibrucken, pięknym rosarium na równi z Sangerhausen, tyle, ze mniejszym i nie tak zasobnym. O tym rosarium można poczytać u mnie , napisałam 3 posty z mnóstwem zdjęć, wystarczy kliknąć w etykiety rosarium Zweibrucken.
Wracając do   Acropolis pięknotka zaliczana do tzw Florists Roses z 2002 roku hodowli Meilland International.
Pięknie i zdrowo rośnie , oczywiście pod kopcem ,nie ryzykuję za dużo trudu mnie kosztowało jej zdobycie.
Jako że kwitnie cały sezon można ją krócej ciąć, nowe pędy wytworzy później ale za to będą silniejsze a kwiaty będą ładniejsze. A kolorystyka -proszę ocenić samemu, czyż nie fajna i wesoła róża ? a jednocześnie nie rubaszna....





 Ta odmiana tzw niebieska- Blue for You skradła moje serce w rosarium Karin Schade i w Sangerhausen, nigdy mnie specjalnie nie kręciły te tak zwane niebieskie róże , może dlatego, że znałam przede wszystkim mieszańce herbatnie, przyrównując je do ludzi - były takie napuszone, takie ważne, brak im było wdzięku i lekkości który charakteryzuje Blue for You poza tym kolorystyka , a raczej gra barw jest mocną stroną tej odmiany -przy tym lila kolorze pojawia się też leciutko maślany ton, który dodaje jej wyjątkowego uroku.
Blue for You jest hodowli Anglika Petera J.Jamesa z roku 2006, rok później została wprowadzona na rynek przez Warner Roses, i niestety jest kojarzona z tym nazwiskiem jako nazwiskiem hodowcy.
Nie ujmując nic Panu Warnerowi znanemu w różanym świecie jako świetnemu hodowcy a prywatnie zaś skromnemu i sympatycznemu człowiekowi.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A według mnie...