niedziela, 1 maja 2016

moje dalie w tym sezonie

Zaczęłam sadzić dalie, jak na razie na naście sztuk tylko  3 padły- Trebbiano, Merlot i Gay Triumph.
Kiedy na jesieni chowałam je do piwnicy, byłam przekonana, że nic z nich nie będzie, bo jak mogą dobrze przechować się takie marchwiowe korzenie, które właściwie nic  nie przyrosły przez ten suchy sezon. A tu całkiem miłe zaskoczenie....
I jak dotąd ani jednego golasa nie widziałam , to też dobrze rokuje, chyba, że  planują na później zmasowany atak???
Jutro będę sadzić cały dzień, a te o ciemnych liściach i jaskrawo czerwono -amarantowych kwiatach posadzę na mrocznej  rabacie w miejsce róż które odmówiły współpracy albo które mają tylko po jednym pączusiu, czyli z jednego takiego pączusia będzie tylko jeden pędzik, zakończony kwiatami, czyli znów nic- znów brak oczekiwanego efektu. Chyba jednak nie będę o nie walczyć, szkoda mojego wysiłku, muszę się skupić na tej grupie która sprawdza się w moich warunkach.

2 komentarze:

  1. To życzę powodzenia! Ja już po! Ok. 130 odmian w gruncie, kilka jeszcze w donicach, ale rokują i czekam jeszcze na 3 sztuki, które do mnie jadą.
    Owocnego sezonu daliowego!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dalii wprawdzie nie mam w ogrodzie (zanim zdążę ucieszyć się kwiatem już zajmują się nim skorki), ale mam do nich wielki sentyment. Kojarzą mi się z wiejskim ogrodem przy starym domu, w którym bywałam jako dziecko. Z ogromną przyjemnością obejrzę Twoje tegoroczne skarby Małgosiu:) Sporo ciekawych odmian widziałam w Ogrodzie Botanicznym w Krakowie, zwłaszcza wysokich. Róże, które "odmówiły współpracy" po zimie eksmitowałam na skraj warzywnika i czekam, może się namyślą:)
    P.S. Ostatecznie dostałam Olę (Malus:). Tyz piknie, jak to mówią:)))

    OdpowiedzUsuń

A według mnie...