poniedziałek, 16 maja 2016

Moje różane straty

Tak jak okryłam wszystkie ramblery  i róże pnące, tak zapomniałam o Ghislaine de Feligonde, zupełnie o niej zapomniałam, nie okryłam nawet jedną małą gałązką iglastą . I zmarzł cały, taki duży  paroletni krzaczor. Odbija tylko jedna maleńka gałązka....To jest nauczka na przyszłość, zawsze trzeba pamiętać i uważnie przejrzeć całość , czy się nie pominęło aby jakiegoś krzaczorka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A według mnie...