Rok 1814. Dogasały wojny napoleońskie w Europie, powoli ustalał się nowy porządek, ale jeszcze musiała odbyć się bitwa pod St.Denis niedaleko Paryża, ale dlaczego właśnie tam?! Całkiem pechowo wpłynęła na losy, znanych z imienia i nazwiska jednostek, bitwa w której 31 marca Napoleon poniósł ostateczną klęskę z Armią Śląską generała Bluchera i Armią Czeską feldmarszałka Schwarzenberga, tym samym przypieczętowując, swoją do tej pory zwycięską batalię przez całą Europę. 31 marca 1814 roku do stolicy Francji wkroczyła po raz pierwszy w historii armia pruska i austriacka a z nią monarchowie car Aleksander I i cesarz Fryderyk Wilhelm III. 06 kwietnia Napoleon Bonaparte podpisał ostateczną abdykację po porywającym przemówieniu do swoich żołnierzy. Kolejnym zdarzeniem -które splotło się w tą historię był rok 1815, kiedy to wojska angielskie zalały Paryż po klęsce Napoleona pod Waterloo, w której to starły się wojska już wcześniej wzmiankowanego feldmarszałka Bluchera wspieranego przez wojska angielskie księcia Wellingtona, w konsekwencji czego koalicja Anglii i Prus pokonała Napoleona ostatecznie 18 czerwca 1825 roku. Do bitwy pod Waterloo doszło po jego ucieczce z Elby, w czasie jego niezwykłego tzw Lotu Orła lub inaczej "100 dni Napoleona". Po kapitulacji jako więzień brytyjski został deportowany na wyspę Św.Heleny.
Wielcy walczyli zaspokajając czyimś kosztem swoje ambicje a maluczcy i trochę więksi ponosili straty materialne jak i największe ofiary, bo w postaci swego życia.
Ale gdzież ta róża w tle?
Jest i to niejedna, ale po kolei musimy przebrnąć przez meandry historii. Ostatnia bitwa w kampanii napoleońskiej, jak pamiętamy odbyła się pod St.Denis, a tam właśnie swoją szkółkę miał Jean-Louis Descemet, który po bitwie w 1814 poniósł straty w postaci zniszczenia swojej szkółki róż, jak i wtedy kiedy w 1815 roku Anglicy zajęli Paryż. I tak pięknie się ułożyło, że to właśnie J-P.Vibert na marginesie mówiąc entuzjasta Napoleona, odkupił jego szkółkę, ratując siewki w polu, wyselekcjonowane odmiany przed utratą, był to niezwykłe udany krok, który Vibertowi przyniósł wiele korzyści i chwały. Zaś Descemet z politycznych powodów opuścił Francję i na pierwszy rzut oka dziwnym trafem zatrudnił się u wroga, bo został dyrektorem do spraw ogrodniczych w cesarskim botanicznym ogrodzie w Odessie.
Ale to nie koniec różanego wątku, najsmakowitsze zostało na koniec. Pamiętamy rok 1814 jako rok klęski Napoleona, ale ten rok jest też rokiem śmierci Józefiny Bonaparte, jego byłej żony.
Bonaparte 06 kwietnia podpisał ostateczną abdykację, zaś Józefina zmarła 29 maja w wieku 50 lat. Była już wtedy rozwiedzioną kobietą, z mężem rozstali się w przyjacielskich stosunkach, nazywana czasami też smutną cesarzową, jej były mąż dalej jej płacił coś w rodzaju alimentów.
Gdy druga żona Napoleona Maria Ludwika Habsburg urodziła mu dziecko, Józefina wysłała szczęśliwym rodzicom bardzo radosne i przyjacielskie życzenia z okazji urodzin dziecka, ku irytacji jego drugiej żony. Po tym zdarzeniu, łaskawie pozwolono wrócić jej do Malmaison, gdzie szybko wróciła do swojego rozrzutnego trybu życia, bardzo szybko ponownie zadłużając się. Ale mimo długów nie zrezygnowała z przyjęć, kolejnych kosztownych zakupów- biżuterii, roślin, dzieł sztuki itp drobiazgów, tak jakby nie zdawała sobie sprawy po jak cienkim stąpa lodzie...
W Malmaison na przyjęciach jak i na mniej hucznych spotkaniach odwiedzali ją oczywiście też zwycięscy monarchowie, pod koniec maja odwiedził ją też car Aleksander I, Józefina jako wytrawna kokietka wiecznie zadłużona po uszy i być może tym razem też, postanowiła coś ugrać dla siebie a może myślała też o byłym mężu? Kto wie? Józefina przyjęła cara 28 maja w letniej, zwiewnej sukience w której pokazywała mu swój ogród a maj ponoć tego roku był zimny, na odchodne wręczyła mu piękną różę ze słowami -Un Souvenir de la Malmaison. Na marginesie mówiąc, nie chodzi o różę burbońską 'Souvenir de la Malmaison', gdyż ta odmiana na rynek weszła dopiero w 1843 roku i do dziś jest znana i uprawiana.
Myślę, że można na dwa sposoby tłumaczyć tą historię, Józefina mogła zerwać jakąkolwiek piękną różę i dając ja carowi z tymi słowami, myślała przede wszystkim, że kwiat ten stojąc w wazonie, będzie mu przypominał Malmaison jak i jego uroczą gospodynię, a drugie wyjaśnienie może być takie, że może już wcześniej istniała, nieznana nam teraz odmiana o tym imieniu. Ja osobiście sądzę, że to pierwsze wyjaśnienie jest najbardziej prawdopodobne.
Cesarzowa Francuzów, 28 maja wystąpiła w letniej sukni i zachorowała i to bardzo poważnie, bo na drugi dzień 29 maja zmarła. Zetknęłam się z dwiema tezami na temat jej śmierci, sugerowano, że mogła zachorować na zapalenie płuc jak i na dyfteryt.
Czyż to nie fajny materiał na film, pokazany z tej właśnie perspektywy?- filmów o Józefinie Bonaparte było pewnie wiele, jak i o wojnie napoleońskiej, ale żeby połączyć te wszystkie wątki, jeszcze nikt nie wpadł na taki pomysł. Bo to musiałby być filmowiec i ogrodnik w jednej postaci... A może ktoś taki znajdzie się i napisze taki scenariusz? Bo historia jest naprawdę ciekawa i z każdej ze stron będzie zupełnie inna
narracja, inaczej tą historię opowiadałby Descemet z Vibertem, inaczej
by brzmiała z ust Napoleona a jeszcze z naciskiem na inne aspekty wypowiedziałaby się Józefina, car Aleksander I, jak i inni nieznani nam z
imienia i nazwiska ludzie zamieszani w mniejszym czy większym stopniu w
tą historię.
Piękna historia, Małgosiu, bardzo filmowa :-)
OdpowiedzUsuń